Na książki Sylwii Trojanowskiej poluję od dawna, obserwuję ją w sieci, ale jakoś nigdy mi się nie trafiła okazja, aż w końcu Grażyna z bloga Czytaninka zorganizowała Book Tour. Taaak, wiecie, że obok Book Tourów to ja nie przechodzę obojętnie 😉 tym razem również nie przepuściłam okazji.



Niestety, książka dotarła do mnie w kiepskim momencie – mam kosmiczne zaległości czytelnicze, więc odłożyłam na bok, ale sumienie mnie gryzło, że mój czas z ta książką mija… Oczywiście, nie miałam pojęcia o czym jest książka, wystarczającym argumentem by po nią sięgnąć było to, że jeszcze nie poznałam twórczości Sylwii Trojanowskiej. 

          


Historia, która zaczęła się od nasiadówki grubasów przy stole mimo wszystko mnie wciągnęła. Od razu pewnych osób nie polubiłam, niektórych nawet bardzo! Moja imienniczka – Kaśka – okazała się główną bohaterką, dziewczyną z nadwagą, chwilę przed maturą (i tu zabolała ta różnica wieku, gdy to obliczyłam!). Sama może nie mam na wadze trzycyfrowej liczby, ale mam za sobą moment, kiedy dosłownie tyłam od samego oddychania. Wielkie dzięki dla autorki, że do tematu podeszła poważnie i nie było ani słowa o kretyńskich dietach, tylko najpierw wizyta u lekarza (u mnie też się okazało, że pewne rzeczy nie działają jak powinny i waga szybko spadła, jak tylko trafiłam do odpowiedniego lekarza).No nie ważne, w każdym razie bardzo się cieszę, że temat został ujęty właśnie w taki sposób. Ojciec mnie co prawda wkurzał (tylko trochę mniej niż jego siostra!), za to matka mimo pewnych minusów była niesamowitym wsparciem i to piękne. 
Spodziewałam się trochę poważniejszych bohaterów, to znaczy starszych, może mniej naiwnych… ale mogę mówić, co chcę, faktem jest, że gdy przeczytałam ostatnie zdanie pomyślałam: „jak to, Autorko, nie rób mi tego… nie możesz teraz skończyć, bo ja nie mam drugiego tomu!”. A jednak mi to zrobiła…

        

Książkę przeczytałam w ciągu jednego dnia, więc jeśli tylko macie książki tej autorki pod ręką to nie zwlekajcie…

Poniżej notatki uczestników: