„Zakochaj się Julio” to moje kolejne spotkanie z książkami Natalii Sońskiej. Autorka ma dar otulania czytelników historią jak takim ciepłym i puchatym kocem, i trochę jakby wkładała nam w dłoń kubek gorącej kawy, aromatycznej herbaty czy po prostu kakao i sadzała w najwygodniejszym fotelu i snuła te historie!

       

To jest chyba najpiękniejsza świąteczna historia miłosna, jaką do tej pory przeczytałam (czyli siódma w tym roku), ale jest właściwie pierwszą taką całkowicie miłosną! Kolejny raz wielki plus za pojawienie się bohaterów z poprzedniej książki – muszę przyznać, że od samego początku bardzo, bardzo, bardzo mocno zastanawiałam się nad tym, czy któryś z bohaterów już gdzieś się pojawił, czy już mam szansę go znać… No, na szczęście, w końcu się pojawili bohaterowie z „Obudź się, Kopciuszku”, co mnie bardzo ucieszyło! Widocznie nie tylko czytelnicy nie mogą się rozstać z bohaterami – autorzy też.


        

Kolejny plus za nauczycielkę w roli głównej – szkolne historie bardzo mnie wciągają, choć za każdym razem jest mi potwornie żal, że ja nie mam tej możliwości i być może sama zaprzepaściłam swoją szansę… Ale może jeszcze kiedyś… kto wie, co jeszcze los dla mnie przyszykował?
Każdy chciałby mieć taką nauczycielkę, jak Julia, myślę też, że każda nauczycielka chciała być taką Julią – w każdym razie w szkole, bo w życiu prywatnym może niekoniecznie! 
Czy wycieczka szkolna, a właściwie obóz zimowy, który odbywał się ferie może przewrócić życie wielu osób do góry nogami? Pewnie, że może! Na szczęście jest to historia pod względem wycieczki całkiem szczęśliwa, bo ja mam niestety zakodowaną bardzo głęboko wycieczkę licealno-górsko-zimową, która skończyła się tragicznie… Na szczęście tutaj wszystko skończyło się dobrze… No może nie wszystko, ale w pewien sposób udało się z tego fatalnego położenia wybrnąć – przynajmniej na jakiś czas. Niestety, kłamstwo ma krótkie nogi i występuje tłumnie, w związku z tym pierwsze pociąga za sobą kolejne, a to już nie wróży niczego dobrego…
Czy jednak feralny wypadek na stoku, kiedy Julia wpada na pewnego mężczyznę ma szansę się w jaki sposób rozwinąć? Wątpię. Jednak kiedy w hotelowej restauracji kolejny raz wpada na tego samego mężczyznę może jest to już jakiś znak? Teoretycznie ich drogi nie łączą się, ale los lubi płatać figle, więc okazuje się, że mieszkają w jednym mieście, a przecież wiadomo, że Kraków to taka mała wioska, gdzie każdy każdego zna…
Resztę musicie przeczytać sami!
      
To kolejna już książka, którą miałam przyjemność przeczytać dzięki Legimi! bo #czytamzlegimi i #czytambezlimitu! i #kochamlegimi!!!!