Książki Hani Greń to gwarancja nieprzespanych nocy. I w przypadku tej autorki nie ma znaczenia, czy czytam papierową wersję książki czy ebook. Choć przecież kocham papier!

                  

A książka wciąż w podróży do mnie! Nad czym ogromnie boleję, bo w sobotę miałam możliwość wybłagać autograf, a książki nie było… Hania Greń była gościem na naszym Blog Book Meeting w Katowicach, co ogromnie mnie cieszy! Miałam możliwość poprowadzić z nią rozmowę i choć wiem, że przede mną długa droga to mieć takiego rozmówcę to prawdziwa przyjemność! Było cudownie i sympatycznie, ale jak miało być inaczej skoro Hania jest  otwarta i zabawna. Ale nad autorką pozachwycam się przy innej okazji… dziś będę krytykować!
Jestem totalnie rozczarowana po przeczytaniu książki, bo mam te bolesną świadomość, że kolejny tom nadal nie jest skończony! I biorąc pod uwagę czas potrzebny wydawnictwu wiem, że będę musiała długo czekać, a książek pod G jak Greń już dla mnie zabrakło! Jeśli też wyczytaliście wszystkie Jej książki to mnie rozumiecie…
„Wilcze kobiety” to już czwarty tom Wiślanskiego Cyklu :
1. Cień Sprzedawcy Snów / Uśpione królowe
4. Wilcze kobiety

  oraz seria Polowanie na Pliszkę:

1. Jak kamień w wodę
2. Światełko w tunelu (właśnie zauważyłam, że brakuje recenzji – będzie lada dzień!)

Nareszcie! Zamordowany został mężczyzna – jakby autorka mi w myślach czytała, ostatnio marudziłam, że u niej same kobiety padają trupem! Tyle tylko, że kobiety zabija niewinne, a faceci są źli do szpiku kości, więc w sumie dobrze, że ich na tamten świat wysłała… nad tym trzeba jeszcze popracować 😉
Oczywiście jest brutalnie, a ta brutalność jest bardzo plastycznie przedstawiona w książce, także wrażliwi mogą mieć ciężko. Ja już wrażliwa nie jestem, przynajmniej jeśli o Hani książki chodzi, przeciwnie – chcę więcej!
Znalezione zostają zwłoki pewnego bielskiego gangstera, inny gangster siedzi, była kochanka zeznaje na policji, gangsterska rodzina rośnie. Trupy się mnożą, podejrzenia też, w dodatku w policji jest wtyka. Oj, dzieje się, dzieje! 
Nic więcej nie zdradzę, bo nie będziecie mieli radochy z czytania… 
a macie możliwość poznać kilka wspomnień Pastora, zagłębić się w rodzinne relacje… i oczywiście nie zabraknie trudnych miłości – wiecie, policjant i podejrzana, ale nie tylko! 
Aha, Haniu, jeśli to czytasz – a wierzę, że tak jest – to musisz wiedzieć, że za to co zrobiłaś Laszczakowi miałam ochotę w środku nocy piechotą wybrać się do Bielska, włamać się do Ciebie i zwinąć cały zapas kawy, a potem zapasy w okolicznych sklepach i uszkodzić Intenet, żebyś zamówić nie miała jak! o! 
Na szczęście szybko nadeszło opamiętanie, bo… się domyśliłam jak było, tylko nie wiedziałam jak to rozegrasz. Wiedziałam, że nie mogłabyś być aż tak nierozsądna – czytelnicy żyć by Ci nie dali! 😉
Czekam na więcej… i na papierowy egzemplarz, bo muszę sprawdzić, czy mam rację, że jest mały byczek na samym końcu 😉