Najpiękniejsza bajka dla dorosłych jaką ostatnio czytałam, choć może określenie dla dorosłych jest niewłaściwe, bo wydaje mi się, że książka jest skierowana do nastolatków i osób powiedzmy dwudziestoletnich… no ale jak się ma 29 lat to człowiekowi się ciągle wydaje, że jest młody i że to książka odpowiednia dla niego!

                       Okładka książki Cinder i Ella

Więc będę się upierać, że jest to bajka dla dorosłych 😉

Nawiązanie do Kopciuszka jest całkiem duże, nie tylko jeżeli chodzi o tytuł, o okładkę, opisane wydarzenia w książce również nawiązują do tej bajki – aczkolwiek to nie jest nachalne nawiązanie i ja właściwie dopiero na sam koniec, kiedy zaczęłam się nad tym zastanawiać, zauważyłam kilka oczywistych skojarzeń.
Pomimo tego, że książka jest lekka, łatwa i przyjemna, i przeczytałam ją w kilka godzin to było dla mnie dosyć trudna… Zaczęło się od wypadku. No niestety, wydarzenia, a właściwie uczucia z jakimi musiała zmierzyć się bohaterka są mi bliskie, być może w mojej sytuacji nie było to takie dotkliwe i na taką skalę, ale spotkałam się z tym wszystkim i wiem, jakie to trudne. 
Bohaterka w wyniku wypadku straciła matkę i została dotkliwie poparzona, wobec tego jej rehabilitacja jest długa, żmudna i bolesna. Dziewczyna jest po kilkunastu operacjach i nie wiadomo ile jeszcze przed nią. Nie ukrywajmy, jest oszpecona, porusza się o lasce i próbuję sobie z tym wszystkim poradzić, a wcale nie jest to łatwe… nie jest to łatwe głównie dlatego, że nie ma wsparcia ze strony bliskich, właściwie nie ma bliskich, ponieważ jedyną tak naprawdę bliską osobą była dla niej matka. Z ojcem od 10 lat nie utrzymywała kontaktu, on ma swoją rodzinę, swój dom i nowa sytuacja jest kłopotliwa, i dla niego, i dla niej, i dla jego nowej rodziny. W związku z tym Ella nie tylko nie ma ich wsparcia, a wręcz odbiera ich jako swoich wrogów… i ma ku temu powody. 
Nie chcę zdradzać zbyt wiele, więc powiem krótko: jest to historia o uczuciach i nie mam tutaj na myśli tylko miłości, jest pasja, jest próba odbudowania swojego świata, próba stworzenia czegoś nowego, a oprócz tego ogromne cierpienie. Chodzi o cierpienie zarówno fizyczne, jak i takie psychiczne. 

Kim jest Cinder?

To jej wirtualny przyjaciel, jedna osoba poznana przed wypadkiem, z którą ona utrzymuje kontakt. Choć kontakt został zerwany na wiele miesięcy i on był przekonany, że Ella nie żyje… jednak po 8 miesiącach ona wysyła do niego wiadomość. 
Cinder to imię bohatera ich ulubionej książki, co więcej Ellemara to imię bohaterki tej powieści, ale równocześnie prawdziwe imię Elli. 
Przed wypadkiem chcieli swoją znajomość przenieść na nieco inne, bardziej realne tory. To ona nie chciała się zgodzić, natomiast teraz, po wypadku, kiedy ona jest gotowa się z nim nawet spotkać, on tego nie chce. 
Sytuacja jest bardzo skomplikowana. On nie chce, a właściwie nie może przyznać się do tego kim jest. Ona z jednej strony nie chce tego wcale wiedzieć, z drugiej bardzo by chciała… jak to nastoletnia dziewczyna, zakochuje się w twoim wyobrażeniu o nim.

Książka jest przepełniona emocjami, wrażliwością, ale również szczyptą naiwności – nie jest to wada oczywiście!
To nie ten rodzaj literatury, by książkę czytać tydzień i myśleć o problemach, to taka łatwa, lekka książka, idealna na weekend, na ferie, urlop, wakacje. To książka, z którą można spędzić sympatyczny wieczór z kieliszkiem wina albo popołudnie z kawą czy poranek z aromatyczną herbatą… 
Myślę że czasem warto pozwolić sobie na puszczenie wodzy fantazji i po prostu zrelaksowanie się z książką.