To szalenie przyjemne, kiedy autor po pierwszej recenzji zwraca się do mnie z propozycją dalszej współpracy! Takie współprace z autorami bezpośrednio są dla mnie najcenniejsze… co prawda mam lekki poślizg terminowy, bo książka miała premierę w lutym, a mamy już prawie połowę marca, ale no tak się złożyło.

„Mroczny układ” przeczytałam już jakiś czas temu, ale trudno jest napisać recenzję…
Miałam przyjemność czytać poprzednią książkę autora i była zupełnie inna! Już od pierwszych stron widać, że autor wspiął się przynajmniej kilka szczebli wyżej, pisze o wiele lepiej! To nie znaczy, że poprzednia książka była zła, ale była napisana zupełnie inaczej… a przynajmniej mnie czytało się ją zupełnie inaczej! A tutaj widzę już taki dojrzalszy sposób pisania i bardzo mi odpowiada. 
Początek wydał mi się nudny, pełen szczegółów i drobiazgów, które wydawały się po prostu zbędne, a ja chciałam już koniecznie akcję! A działo się niewiele, autor opisuje powrót bohatera do kraju, do rodzinnego Jarocina. Jarocin w twórczości autora zaczyna mi się kojarzyć dość mrocznie i niebezpiecznie… ale już na pierwszej stronie autor wyjaśnia, że tak nie jest. Na wszelki wypadek. 
Kacper wraca do kraju, towarzyszymy mu w pociągu, w drodze do taksówki, podróży do restauracji – no nuda! Tylko jedna restauracja jest czynna o tej porze, więc wyboru nie ma, ale okazuje się to szczęśliwym przypadkiem. Albo nieszczęśliwym, to w sumie zależy… 
Ale od początku… Kacper poznaje kelnerkę, która wpada mu w oko, Amanda również jest zainteresowana przyjezdnym. Zaczynają się spotykać i… można by stworzyć z tego przyjemną lekturę pod tytułem: „i żyli długo i szczęśliwie”, ale autor zaplanował to nieco inaczej… 
Umawiają się na wspólne bieganie w parku, gdzie Kacper znajduje ją martwą. Ktoś zadźgał ją nożem, leży pod ławką w kałuży krwi, obok porzucone narzędzie zbrodni.. i ta sytuacja go po prostu przerasta! Robi mnóstwo głupich rzeczy, które najzwyczajniej w świecie pogrążają go, wszystkie podejrzenia padają na niego…
Okazuje się, że ucieczka przed laty była najlepszym wyjściem z sytuacji, jednak tęsknota za krajem nie dawała mu spokoju… Powrót miał być początkiem czegoś nowego, dobrego, szczęśliwego, a kończy się na utracie ukochanej, areszcie domowym i oskarżeniu o morderstwo, co więcej przeszłość daje o sobie znać… 
Nic więcej Wam nie zdradzę! Musicie sięgnąć po książkę!  Jak zwykle obawiam się, że o jedno słowo za dużo napiszę i popruję Wam radość czytania… a w książce sporo jest do odkrycia… Naprawdę warto… Tym bardziej, że cykl o Jarocinie jeszcze może nas zaskoczyć 😉