To moje pierwsze spotkanie z autorką, choć na książkę „Wesoła wdowa” miałam ochotę odkąd pojawiły się zapowiedzi. No ale jakoś się nie złożyło.

Postanowiłam zaryzykować i swoją przygodę z panią Czarkowską zacząć od tomu drugiego. I wiecie co? To był dobry wybór. Tylko dobry, bo jestem wściekła na siebie, że nie znam części pierwszej, a tu już trzecia za moment się ukaże. Ale dobra, bo odkryłam kolejną świetną pisarkę!

To najbardziej zakręcona, pokręcona i przezabawna historia! Tyle komplikacji, niedopowiedzeń, nieporozumień na zaledwie 350 stronach… To trzeba mieć niebywały talent by tyle tego upchnąć w jednej książce!

Jestem zachwycona poczuciem humoru autorki, choć czasem odnosiłam wrażenie, że to niemożliwe, żeby ona sama się w tym połapała 😉 ale to w żadnym wypadku nie jest minus, przeciwnie!

Pewnie chcecie wiedzieć, choć trochę o czym jest książka… O Alicji, a Alicja przyciąga jak magnes nietypowe sytuacje 😉 nie chciałabym nazywać ich nieszczęściami, bo w sumie dla czytelnika jest to niesamowicie zabawne, a bohaterka chyba nie ma świadomości jak poważne jest to wszystko 🙂

Alicja jest rozwódką, współwłaścicielką firmy organizującej imprezy dla świętujących odzyskaną wolność rozwódek… nie wiem, czy tak na wstępie dodawać, że imprezy te odbywają się w zakładzie pogrzebowym… jest też chwilową właścicielką krasnala Wieśka, krasnal jest ogrodowy, wielki i pusty w środku. Tzn. był pusty dopóki Alicja nie odkręciła mu głowy i nie napchała do środka „czegoś” – lepiej nie wnikać, co się w nim znalazło po prostu. Jest też (stałą i jedyną) właścicielką kota i psa.

Przyjaciółka Alicji wyjeżdża z mężem na kilka miesięcy i prosi ją by zaopiekowała się domem, propozycja jakby z nieba spada, bo partner Alicji musi wyprowadzić się z kawalerki – wprowadzają się więc razem i mają szansę na zabawę w „rodzinę”. A właściwie mieliby ją, gdyby nie to, że razem z nimi wprowadza się gosposia, która jest najcenniejszym skarbem właścicieli domu. Jeszcze większą komplikacją jest fakt, że Alicja dostała pocztą jakiś bohomaz, który okazał się dziełem skradzionym z muzeum. Okazał się tym dziełem jednak dopiero w chwili, gdy Alicja podczas przeprowadzki go zgubiła!

Wspomnieć o udawanym rozwodzie? O występie w telewizji? Nieważnym rozwodzie? Wspólnym mieszkaniu z eksiem? I zakopywaniu makaronu ze szpinakiem? Włamaniu by odzyskać obraz? I policjancie, z którym planowała romantyczną przyszłość?

Sami widzicie, że się dzieje! To co, kto biegnie do księgarni?