Co się stało? Małe wypadki, to kolejna książka z serii, która jest tak pięknie wydana! Nastawiamy się, by dzieci miały jak najwięcej impulsów, było otoczone kolorami, dźwiękami i to wszystko bombarduje je z każdej strony. Z kolei ta książka ma na okładce pastelowe kolory, a w środku właściwie jest dwukolorowa. Ale nie to jest ważne, bo opowiada o sytuacjach, które mogą zdarzyć się naszym dzieciom!

Na pewno wszyscy pamiętamy jak dziecko pierwszy raz się wywróciło, zdarło skórę z kolana, łokcia czy dłoni i była to największa tragedia! Oczywiście „mamo podmuchaj i daj buzi” jest najlepszym lekarstwem, choć jeszcze chyba nikt go nie opatentował… później dziecko wkracza na kolejny etap i najlepszym lekarstwem jest plasterek ze strażakiem Samem, konikiem Pony, księżniczką albo Autami…

Dzieci są różne, moje kiedy się wywraca otrzepuje kolana i biegnie dalej, ma niezliczoną ilość siniaków, ale jemu to nie przeszkadza, a ja się przyzwyczaiłam 😉 On jest szczęśliwy, więc jeśli nie widzę dużego zagrożenia, że zrobi sobie krzywdę to pozwalam mu się bawić. Natomiast mój siostrzeniec każde potknięcie kończy płaczem, ale uwielbia się wspinać i dla niego wysokość nie ma znaczenia i mój szaleniec często rezygnuje, a on włazi gdzie tylko się da.

Ale najważniejsze jest, co znajdziecie w książce? Podrapane buzie, podbite oczy, złamane ręce, ślady po ugryzieniach – oczywiście przykryte plastrami – i wszystko to, o czym można porozmawiać z dzieckiem. Mamy możliwość zacząć od małych wypadków i przejść do sytuacji naprawdę niebezpiecznych! Pewne sytuacje są trudne do uniknięcia, ale czasem wystarczy o nich porozmawiać, wskazać je dziecku i omówić, bo zdarza się nie upilnować psa, który nawet niekoniecznie pogryzie dotkliwie, ale złapie zębami wszędobylską rączkę, dziecko musi wiedzieć, że zwierzaki bywają niebezpieczne, gryzą, drapią. Pamiętajmy tylko, że odkrywanie świata wiąże się ze wspinaniem, włażeniem wszędzie, skakaniem i czasem również spadaniem, ale niech dziecko wie, że ktoś dorosły musi być w pobliżu, asekurować i pomagać. Bo nauka bywa bolesna, każdy chyba słyszał „jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz” 😉 ale czasem warto chwilę pocierpieć…

Ta książka jest w stanie dzieciom uświadomić pewne niebezpieczeństwa, a właściwie ich konsekwencje, ale jej głównym przesłaniem jest to, że dzieci odkrywają świat i nie poddają się! Jednak my, rodzice, musimy pamiętać, że mamy ich wspierać, tłumaczyć i pomagać, a nie utrudniać! 😉

Polecam Wam całą serię!