Uwielbiam zakończyć dzień wierszem. Jednym… dwoma… dziesięcioma. To zależy. Czytanie książek na dobranoc jest świetną opcją, ale w końcu trzeba ją odłożyć, przerwać w jakimś momencie, a żaden nie jest dobry by odłożyć książkę. Poezja natomiast wycisza, jest krótka, choć potem nadchodzi lawina myśli…

Joanna Lech zebrała w jednym miejscu cudowne utwory, z jednej strony moich ulubionych poetów, z drugiej twórców, których nie znam… a to podoba mi się w poezji najbardziej – że tyle jeszcze nieodkrytych utworów przede mną. Nieustannie podziwiam jak wiele można ukryć w kilku słowach i jak różnie te słowa można odbierać…

Czyje utwory znajdziemy w tomiku? Proszę bardzo, oto lista:

  • Justyna Bargielska
  • Miłosz Biedrzycki
  • Julia Fiedorczuk
  • Roman Honet
  • Genowefa Jakubowska-Fijałkowska
  • Joanna Lech
  • Jakobe Mansztajn
  • Joanna Oparek
  • Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
  • Marta Podgórnik
  • Jacek Podsiadło
  • Halina Poświatowska
  • Tadeusz Różewicz
  • Tomasz Różycki
  • Marcin Świetlicki
  • Anna Świrszczyńska
  • Rafał Wojaczek
  • Agnieszka Wolny-Hamkało

Im mniej nazwisk znasz tym bardziej musisz po ten zbiór sięgnąć! U mnie wynik był kiepski, bo na 17 poetów znałam tylko 7! Wstyd… W tomiku znajdziemy po 4 utwory każdego z autorów, to może nie jest zbyt dużo, ale daje nam jakieś podstawowe pojęcie o tym, jaka jest twórczość konkretnej osoby. Mnie to zachęciło do sięgnięcia po ich twórczość.

Znalazłam tam na szczęście mój ulubiony wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej „Miłość” – uwielbiam to jak wiele zawarła w czterech wersach… co prawda ja znam nieco inną wersję wiersza, ale widocznie i tak bywa. Ten wiersz jest dla mnie szczególnie ważny z wielu względów, to od niego zaczęła się moja miłość do poezji, próba poszukiwania słów, które powiedzą tak wiele…

Natomiast oprócz utworów warto zwrócić uwagę również na grafikę. Przepiękna twarda oprawa, niesamowicie błyszcząca i elegancka. A w środku wcale nie jest gorzej, elegancki gruby papier, grafika w bieli i granacie oddziela poszczególnych twórców. Niby nic, bo to tylko białe lub granatowe kropeczki na kontrastowym tle, ale dodają niesamowitego uroku książce.

Moim zdaniem to świetny pomysł na prezent! Co więcej, jego cena jest całkiem niewielka, jak na takie wydanie i jakość. Jeśli więc szukacie pomysłu na prezent ślubny, a coraz więcej osób zamiast kwiatów woli książki to być może jest to rozwiązanie idealne!