Erotyki czytuję od dłuższego czasu, to taka książka, która pozwala mi się odprężyć po przeczytaniu kryminałów, ewentualnie jakiegoś innego cięższego gatunku… Romanse i erotyki pozwalają się zrelaksować i odpocząć. Nie muszę łączyć ze sobą faktów, żeby się dowiedzieć kto kogo zabił, więc to czysty relaks przed kolejną „trudniejszą” lekturą. Jeśli do tego dodam nazwisko, którego nie znałam wcześniej to wiadomo, że nie przejdę obok książki obojętnie!

Odnoszę natomiast wrażenie, że erotyki są zazwyczaj pisane przez zagraniczne autorki, u nas ciągle jest to chyba rzadko spotykany gatunek… Jedyna autorka jaka przychodzi mi do głowy to Kasia Haner, która ukrywa się pod pseudonimem. Od razu zaznaczę, że pseudonim w niczym mi nie przeszkadza, natomiast rozumiem ten zabieg. Mimo wszystko podziwiam odwagę Blanki Lipińskiej, bo wydaje mi się, że społeczeństwo nie zawsze jest gotowe na taką lekturę. Niestety.

Na okładce znalazłam informacje, że jest to połączenie Ojca Chrzestnego i 50 twarzy Greya i to mnie trochę zaskoczyło i zastanowiło. Pierwszego tytułu nie znam zupełnie, natomiast Greya czytałam, byłam ciekawa jak to wyjdzie w połączeniu. Przyznam też, że od początku miałam z tyłu głowy porównanie do mafijnej serii Kasi Haner. tym bardziej byłam ciekawa jak się to potoczy.

Główna bohaterka to Laura Biel i tak naprawdę na początku niewiele o niej wiadomo i zastanawiałam się intensywnie, czy to na pewno Polka. Okazało się, że mieszka w Warszawie, co dla mnie jest oczywiście kolejnym plusem 😉

Jeśli natomiast chodzi o Ojca Chrzestnego to moim zdaniem jest to tylko tło. Główny bohater, Massimo, jest głową rodziny mafijnej, jednak myślę, że to w dużym stopniu wyjaśnia po prostu jego bogactwo, pewność siebie i potrzebę kontroli oraz władzy nad wszystkim. Chyba łatwiej było to przedstawić w ten sposób. Szczególnie, że sposób w jaki poznaje go Laura jest… no, dość nietypowy jak na szarego człowieka jednak.

Jak to się zaczęło?

Laura razem ze swoim partnerem i przyjaciółmi wyrusza na wakacje, świętuje tam swoje urodziny, a później po kłótni z partnerem wybiega i zostaje porwana. To w takim duuuuużym skrócie! Kiedy odzyskuje przytomność okazuje się, że porwał ją Massimo, czyli mafioso, który grozi jej śmiercią najbliższych osób i oświadcza, że musi poświęcić mu 365 dni, a on w tym czasie zrobi wszystko by się w nim zakochała! Dość nietypowy sposób podrywu…
Prawda jest taka, że jakiś czas wcześniej, kiedy walczył o życie zobaczył Laurę, oczywiście był to wymysł jego wyobraźni, ale kiedy wrócił do zdrowia skupił się tylko na tym by ją odnaleźć. I szukał wiele lat, więc kiedy zobaczył ją na lotnisku nie może tego tak zostawić. Laura zresztą u niego w domu widzi całe mnóstwo portretów, na których jest jej podobizna…

Co się wydarzy? Czy Laura ucieknie? Czy poświęci mu rok życia? Czy się zakocha? Jaką tajemnicę skrywa ona, jaką skrywa on?

Nie zdradzę Wam zbyt wiele… w ciągu 365 dni może wydarzyć się naprawdę wszystko! Natomiast dodam, że książkę czyta się z ogromną lekkością i bardzo szybko, na szczęście to 400 stron, także jest co czytać…
Książka ma tylko jeden minus, ale niestety nie da się tego przemilczeć, bo literówki pojawiały się nagminnie, często mężczyźni wypowiadają się jak kobiety, a czasem zjedzone zostały całe sylaby. To mnie bardzo zdziwiło, bo zazwyczaj to akurat wydawnictwo dba o takie drobiazgi… być może pośpiech? nie wiem…. Jednak mimo tego z przyjemnością przeczytałam książkę! Także polecam Wam ją na wakacyjne lenistwo…

Liczę na to, że wydawnictwo, gdy tylko pojawi się taka możliwość literówki poprawi i książka po korekcie będzie jeszcze lepsza!

A książka kończy się w taki sposób, że nasuwa się tylko jedno pytanie:

Kiedy będzie drugi tom???

Ale żeby nie zostawić Was z tym pytaniem tutaj mam jeszcze niespodziankę 😉 czyli kilka słów od autorki!

Musiałam, po prostu musiałam zapytać, czy powstał już drugi tom?

Druga cześć powstała razem z pierwsza, bo początkowo miała to być jedna książka.

Czy ustalony jest już termin premiery?

Są plany, ale jeszcze nie na tyle konkretne bym mogła o nich mówić.
A tak serio to wiem kiedy wyjdzie 😉 ale nie powiem 😏

Jak długo powstawała książka i czy nie miałaś oporów by publikować pod własnym nazwiskiem?

Książka dojrzewała 4 lata od momentu napisania. Dojrzewała do braku zakłopotania z faktu, iż jest nieco ostrzejsza niż wszystko, co jest na rynku. Nie wstydzę się jej. Powieść jest nieodłączną częścią mnie, a dzięki niej chce nasz naród czegoś nauczyć. Bez pokazania twarzy byłoby to niemożliwe.

 

To co, czekamy na tę tajemniczą datę premiery kolejnej części?