Kiedy zobaczyłam tak cienką książeczkę byłam przekonana, że będzie to łatwa i szybka lektura, szczególnie jeśli pod uwagę wziąć również okładkę, która nasunęła myśli o wakacjach. Nieco się więc zdziwiłam treścią…

Od początku zachwyciła mnie forma książki, czyli listy… Kto jeszcze listy pisze? Nie wspominając o tym uczuciu, że przecież podczytuję czyjąś korespondencję! Takie małe wyrzuty sumienia 🙂 Nasunęło się również pytanie, czy historia opisana w listach może być na tyle interesująca by się wciągnąć? I czy te 70 stron to raczej dużo czy mało by czytelnik się zaangażował…

Nie będę ukrywać, że zaangażowałam się wyjątkowo szybko…

Nadawcą listów jest kobieta, która nie czuje się gotowa by stać się matką i odchodzi od swojego partnera. Ucieka przed siebie, szukając pomocy u obcych ludzi, aż trafia do starszej kobiety, która zgadza się jej pomóc. Na jej drodze staje Amelka, nieuleczalnie chora dziewczynka, która pozwala jej przemienić się z niedojrzałej, zbuntowanej i uciekającej dziewczyny w odpowiedzialną kobietę.
Listy zostają napisane po 17 latach od tej ucieczki… Nie liczy na odpowiedź, jednak chce wyjaśnić swoją ucieczkę, uspokoić nieco wyrzuty sumienia. Co prawda każdego dnia pomaga potrzebującym, ale jednak kilkanaście lat temu zaprzepaściła swoją szansę na szczęśliwe, rodzinne życie, do którego mogłaby wracać po pracy.

Muszę przyznać, że czytanie wcale nie poszło mi tak szybko, jak można by się spodziewać po objętości książki… a wszystko dlatego, że autorka nieustannie zmuszała mnie do przemyśleń. Jedna decyzja, chwila może mieć wpływ na całe nasze życie – to ważne by o tym pamiętać…

Ta chwila to w każdym życiu inny moment, ale wierzę, że każdy taki ma (albo już za sobą, albo jeszcze przed…) – i wtedy zmienia się wszystko. Ja już potrafię doceniać chwilę… a Ty?