Jeśli zaglądacie do mnie od jakiegoś czasu to pewnie wiecie, że miałam szczęście spotkać na swojej drodze lekarzy, którzy uratowali mi życie. Zastanawiam się więc kilka razy, zanim obrażę kogokolwiek ze specjalistów, jednak nagminnie spotykam się z negatywnymi opiniami na temat służby zdrowia. Nie ma się co dziwić, bo kolejki w przychodniach potrafią wykończyć nawet zdrowego… tylko czy to wina lekarzy?!

Wiadomo, pacjentom łatwo narzekać, jednak czy kiedykolwiek pomyśleliśmy, jak wygląda życie takiego lekarza? Oglądamy seriale medyczne z ogromnym zaangażowaniem, wzdychamy do przystojnych lekarzy, jednak czy kiedykolwiek zastanowiliśmy się głębiej na tym, co dzieje się w tle ratowania ludzkiego życia?

Adam Kay postanawia nam o tym opowiedzieć w książce „Będzie bolało”. Sama się nieco zdziwiłam, gdy przeczytałam, że to BYŁY lekarz… oho! Zakazali mu leczyć ludzi, więc wyleje wiadro pomyj na służbę zdrowia. Prawda jest jednak inna, autor zrezygnował, a po 5 latach odebrano mu prawo do wykonywania zawodu, dlatego, że go nie wykonywał! Autor jest komikiem i książka ma znamiona stand-up’u, uznałabym jednak ten humor (często czarny) za pewien odruch obronny.

Kay opisuje w krótkich wspomnieniach dni spędzone w pracy, każdy etap swojej kariery, kolejne szczeble, pacjentów i właściwie głównie to, bo na życie prywatne nie ma już czasu. Sami zastanówcie się, jak długo można to wytrzymać?! W dodatku ich poświęcenie, ogromna wiedza, chęć pomocy nie jest w żaden sposób wynagradzana finansowo, pozostaje im tylko satysfakcja i duma, że kolejne życie zostało uratowane. Czy jednak to wystarczające, biorąc pod uwagę, że błąd lekarski może kosztować kogoś życie?

Od lekarzy wymagamy bardzo dużo – my, pacjenci – chyba więcej niż od przedstawicieli innych zawodów, a przecież sami na pewno również nie raz i nie dwa pomyliliśmy się lub czegoś nie zrobiliśmy… Tyle tylko, że konsekwencje są mniejsze, więc możemy machnąć na to ręką – lekarz nie może…

Myślę, że „Będzie bolało” to świetna książka i dla fanów medycznych seriali i literatury, być może dla studentów medycyny, a przede wszystkim dla tych, którzy tak chętnie na lekarzy narzekają 😉