Nie zastanawiałam się ani chwili, czy po książkę sięgnąć, bo miałam okazję czytać „Drzewo migdałowe”. To przepiękna i bardzo smutna historia. Spodziewałam się, że i tym razem emocje będą ogromne… jak sądzicie, czy się nie zawiodłam czytając książkę „Oblubienica morza”?

Wiedziałam już, na szczęście, że nie mogę spodziewać się lektury łatwej i przyjemnej, bo autorka lubi poruszać tematy trudne. Zresztą jak ich nie poruszać, kiedy w tle wojna… a mimo to książkę czyta się naprawdę przyjemnie. To niesamowite jak autorka potrafi wzruszyć czytelnika, chwycić go za rękę i przeprowadzić przez historię, którą opowiada.

Mamy możliwość poznać historię widzianą oczami aż czterech bohaterów, to zawsze świetny zabieg, który pozwala mi jeszcze bardziej wczuć się w klimat. Cała opowieść staje się jeszcze bardziej plastyczna i prawdziwa, kiedy mogę zgłębić temat z różnych perspektyw. Dodatkowym, bardzo ciekawym zabiegiem, jest przedstawienie historii na przestrzeni wielu lat.

Co łączy Sarę, Yousefa, Rebekę i Ameera? Jaka jest ich historia? Czy miłość pomiędzy Żydówką pochodzącą z Rosji oraz arabskim lekarzem jest możliwa? Czy nawet jeśli zaistnieje to otoczenie pozwoli jej przetrwać?

W książce znajdziemy lęk, niepewność i mnóstwo obaw, ale mimo wszystko również piękna i wzruszającą historię. Zwykle boję się książek z wojną w tle, bo dla mnie – osoby, która (na szczęście!) nie doświadczyła takiej sytuacji – samo czytanie o tym i pozwalanie wyobraźni podsuwać wykreowane obrazy jest czymś strasznym. Mam poczucie, że w takiej sytuacji nie umiałabym się odnaleźć i nawet odkrywanie tej rzeczywistości poprzez karty książki jest dla mnie straszne. A jednak kolejny raz zdecydowałam się (świadomie!) na historię stworzoną przez  Michelle Cohen Corasanti i nie żałuję!

„Oblubienica morza” to nie jest książka, którą przeczytasz i zapomnisz. To nie jest książka, którą odłożysz po chwili na półkę i wrócisz za jakiś czas. Ona wciąga. Czytelnik sam nie wie, kiedy przewraca kolejne strony aż dociera do ostatniej… To piękna książka, której nie może zabraknąć na Waszej czytelniczej liście…