To taka raczej męska lektura, choć byłam oczywiście fanką „Czterech pancernych i psa”, a z okładki spoglądają na mnie młodzi i przystojni mężczyźni, więc była jakaś szansa, że się w tym odnajdę… a jak było w rzeczywistości?

Od razu zaznaczę, że najpierw musiałam poszperać nieco w sieci, by po przeczytaniu książki napisać recenzję… skojarzenie z serialem, o którym wspomniałam we wstępie jest mocno krytykowane przez znawców – bo zakładam, że jeśli ktoś przeczytał więcej książek o tej tematyce ode mnie jest znawcą (czyli wszyscy!). No i wcale się nie dziwię, ale musicie wybaczyć babie, że to jedyne, co przyszło jej do głowy. Jednak mam podejrzenie, że to nie tylko moje skojarzenie – niestety. Dlatego tym bardziej polecam lekturę książki „Pięciu i czołg”…

Książka jest napisana w sposób dość prosty, tzn. ja jako baba o wiedzy niemal zerowej na ten temat całkiem szybko ją czytałam. Nie dłużyła się, nie męczyła mnie, po prostu poznawałam historię. Najgorzej, kiedy książka ‚nie idzie”, co kilka stron trzeba od niej odpocząć, albo połowy nie jesteśmy w stanie zrozumieć od razu. Tutaj tak nie było. Więc z książką się nie męczyłam, natomiast no tematyka nie jest moim konikiem…

Bohaterami jest pięciu Polaków, którzy wyruszają w czołgu amerykańskim przeciwko Niemcom. Poznajemy ich losy we Francji, Belgii oraz Holandii. Głównymi bohaterami są  Jarek Grajewski i Rafał Chwiruk, a więc tylko dwójka z tytułowej piątki.
Nie chcę opowiedzieć Wam książki, a mam obawy, czy nie zdradzę zbyt wiele… wychodzę więc z założenia, że tekst na okładce, który jest ogólnodostępny Wam wystarczy, więc ani go nie kopiuję, ani nie linkuję. Podoba mi się ujęcie tematu, miejsce na wojnę, ale również strach o bliskich, niepewność, obawa czy uda się wrócić do domu. Choć trzeba przyznać, że obraz wojny, walk jest również plastyczny i opisany w świetny sposób….

Moje myśli…

Natomiast muszę otwarcie napisać, że tematyka nie jest dla mnie, nie przekonałam się do tego, a książki wojenne mogą być dla mnie przerywnikiem od czasu do czasu, jednak fanką raczej nie zostanę. Natomiast jeśli ciebie taka tematyka interesuje, albo masz ochotę spróbować dać się wciagnąć takiej literaturze to jak najbardziej spróbuj. Nie chcę nikogo zniechęcać, bo dla mnie była to ciekawa odskocznia od kryminałów i romansów i nie żałuję, że po „Pięciu i czołg” sięgnęłam… Mam nadzieję, że Ty również sięgniesz i nie będziesz żałować!