„Cuda za rogiem” przyciągają wzrok swoją okładką. No sami przyznajcie, coś do niej przyciąga, niby prosta, nawet niespecjalnie piękna, ale jednak interesująca. Wobec tego nie mogłam przejść obok niej obojętnie. W dodatku choć w sieci nie było jej zbyt dużo to blogerki zachwycały się nią bardzo!

I po tym zachwycie zaczęłam czytać,  a tu się okazuje, że jest noc, trzech złodziei ucieka kradzionym samochodem, który w dodatku się psuje, więc zostawiają go na parkingu i idą dalej pieszo… Nie będę ukrywać, że pomyślałam sobie, że się wkopałam w niezbyt ciekawą książkę…

W końcu znajdują „metę” w opuszczonym sklepie wielobranżowym. I wtedy właśnie się zaczyna… przez szparę w rolecie wpada do środka list, co prawda początkowo są spanikowani, że ktoś ich śledził, że wie, gdzie się ukrywają. Ale szybko dociera do nich, że wtedy nie bawiłby się w pisanie listów! Mają ochotę zignorować kopertę, ale ona nie daje im spokoju, więc nie dość, że czytają list to jeszcze na niego odpowiadają!

Znajdują artykuł w gazecie (sprzed 40 lat!) o właścicielu tego sklepu, który udzielał rad. Wystarczyło wrzucić list przez szparę w drzwiach, po czym odebrać odpowiedź ze skrzynki na mleko na tyłach sklepu. Ale po czterdziestu latach?! Żeby nadal ktoś o tym pamiętał? Żeby pisał listy do człowieka, który musiałby mieć jakieś sto lat! Uznają, że nie mają nic do stracenia, więc odpowiadają na list, wkładają go do skrzynki na mleko, a on… natychmiast znika! Co więcej po chwili w sklepie pojawia się odpowiedź od dziewczyny, która szuka pomocy! Czary?!

Chwilę zajmuje chłopakom zorientowanie się, że listy docierają do nich z przeszłości, co więcej ich list też cofa się w czasie! I niemożliwe stało się możliwym… Czy udaje im się pomóc potrzebującej dziewczynie? I co będzie dalej…?

Powiem Wam, że ten moment zawahania na początku minął szybciej niż się pojawił, wydawało się, że spędziłam z  książką chwilę, a tu od razu setna strona… książka jest po prostu cudowna, magiczna i jedyna w swoim rodzaju.

Przekonałam Cię do sięgnięcia po „Cuda za rogiem”?