Nigdy nie ukrywałam, że historia nie była moją mocną stroną. Nie można tez powiedzieć, że jestem fanką takich książek, a jednak coś mnie podkusiło, żeby spróbować… bardzo nie lubię takiej kategoryzacji, że skoro nie czytam takich książek to ta nie jest dla mnie. A ja chcę spróbować, może poprzednia mi nie odpowiadała, ale kto wie, może Grzegorz Wielgus potrafi porwać czytelnika…?

Po pierwsze i chyba najważniejsze autor całą historię opowiedział stylizując język na czasy których dotyczy historia. I już za to należą mu się brawa, bo to wcale niełatwa sztuka! Czy z tego powodu trudniej czyta się książkę? Na pewno trochę tak, ale równocześnie od wiele łatwiej jest oddać się klimatowi książki i wydarzeń. Wobec tego stanowczo uznaję to za plus.

Moja wiedza historyczna nie jest zbyt duża, ale pasjonaci na pewno będą potrafili docenić wiedzę i zdolności autora. Ja w każdym razie wierzę mu na słowo we wszystko, co opisał 😉

Boję się, że coś poplączę, więc podrzucam Wam opis wydawcy:

Kraków, rok 1273.
Na brzegu Wisły zostaje odnalezione ciało brutalnie zamordowanego mężczyzny. W śledztwo angażuje się brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor, mający za sobą dochodzenia w Prowansji oraz Italii przeciwko katarom i waldensom. U boku mnicha staje dwóch rycerzy z Małopolski − Jaksa, pogrążony w dekadencji członek zasłużonego rodu Gryfitów, oraz Lambert z Myślenic, szlachcic drobnego znaku, a zarazem wybitny fechmistrz. Dawni kompani szybko natrafiają na ślady wiodące do ruin owianego złą sławą zamku Lemiesz. Poszukiwania zabójcy zostają jednak przerwane przez doniesienie o kolejnym zgonie. W zgorzałym dworze pewnego magnata zostaje odkryte ciało zwęglonego rycerza – zginął w czasie odprawiania pogańskiego rytuału przed obrazem, którego nawet ogień nie odważył się tknąć.
Rozpoczyna się awanturnicza przygoda, prowadząca towarzyszy prosto w cień doliny mieczy. Teraz mogą ufać już tylko sobie nawzajem.

Nie będę jednak ukrywać, że dla mnie było za mało. Za mało wszystkiego właściwie, myślę, że czytelnik nie miałby nic przeciwko większej ilości stron… No ale nie można mieć wszystkiego, jednak uznam, że dość krótkie i powierzchowne charakterystyki bohaterów oraz niewystarczająca (jak dla mnie) akcja to kwestia po prostu zbyt małej ilości stron.

Jestem jednak pewna, że autor jeszcze wiele będzie miał do powiedzenia i pewnie po kolejną książkę również sięgnę. Nie stałam się może fanką i niekoniecznie będę rzucać się na każdą książkę o takiej tematyce, ale moja ciekawość została rozbudzona. Więc nie mówię nie 🙂

A Wy, macie ochotę spróbować, czy taka literatura przypadnie Wam do gustu?

Zapraszam Was do obejrzenia zwiastuna: