Każdy bloger ma jakieś małe marzenie, ja mam ich mnóstwo, i jedno się właśnie spełniło. Mam ogromny zaszczyt objąć patronatem medialnym książkę Agaty Przybyłek „Dlatego od ciebie odeszłam” wydaną przez Czwartą Stronę. Jeszcze przyjemniejsze jest to, że książkę czyta się dosłownie chwilę… zaczęłam przy porannej kawie, a wieczorem już musiałam szukać kolejnego tytułu…

Początkowo ilość bohaterów będących narratorami nieco mnie przeraziła, bałam się, że zacznę ich mieszać i w końcu się pogubię! Jednak od początku stali mi się bliscy, więc nie miałam z tym problemu. Natychmiast zaczęłam tęsknić za czasami studenckimi, kiedy mimo wszystko byliśmy wolni, towarzyscy i właściwie zawsze chętni do działania. Ah, kiedy to było…

Bohaterowie

Chciałabym Wam powiedzieć, kto jest główną bohaterką, ale właściwie nie wiem, być może Ada, ale równocześnie uważam, że Olga i Marianna to równie ważne postaci – przyjmijmy więc, że najważniejsze w książce są kobiety. Natomiast towarzyszą im Paweł i Igor, czyli przyjaciele Ady i Olgi, Damian – chłopak Ady oraz w którymś momencie nawet Jurgen – młodzieńcza miłość Marianny. Bohaterowie są studentami, natomiast Marianna to kobieta mniej więcej 90-letnia, która wspomina swoją młodość w rozmowach z Olgą.

O czym jest książka?

Coś czuję, że z tego mojego wyjaśnienia niewiele zrozumieliście… ale to taka właśnie skomplikowana historia, gdzie wątki mocno się przeplatają. Ada i Damian są parą, on ją kocha, choć ona jest z nim chyba raczej z rozsądku, bo tak naprawdę kocha Igora, z którym kiedyś się spotykała. Dlaczego ich związek jest czasem przeszłym? Chłopak ma mnóstwo problemów, z którymi sobie nie radzi, a Ada nie jest gotowa na związek z takim człowiekiem. Nie zmienia to jednak faktu, że on również ją kocha. A żeby nie było zbyt łatwo to i Paweł jest w niej zakochany, choć on nigdy się do tego nie przyzna. Damian natomiast jest kandydatem na męża idealnym – zdolny, przedsiębiorczy, z dobrej rodziny, a do tego zakochany bez pamięci… i zazdrosnym o Igora. Czy jednak związek z rozsądku ma sens, gdy gorąca miłość jest na wyciągnięcie ręki…?

Równocześnie rozwija się wątek znajomości Olgi i Marianny. To taka niemal bajkowa znajomość, Olga znajduje na drodze dziecięcy bucik i upiera się, że znajdzie dziecko, które go zgubiło. Nie ukrywam, pomyślałam, że to dość zwariowany pomysł! Ale Oldze się udaje, w tej sposób poznaje Marianne – prababcię małego „kopciuszka” – z którą zaczyna spędzać coraz więcej czasu i poznawać historię jej młodości. Odzywa się w niej dziennikarska ciekawość, ale i ja się szybko wciągnęłam w te wojenne opowieści staruszki.

Nie zdradzę Wam jak się połączyły losy Ady i Marianny, to musicie przeczytać sami.

Autorka w piękny sposób opowiedziała trudną historię, poruszyła ważne tematy równocześnie nie nudząc tym czytelnika. No dobra, nie będę ukrywać – na koniec spłakałam się strasznie! Taki urok tej książki: wzrusza i zmusza do przemyśleń. A ja stanowczo chcę więcej!

Inne książki autorki na Poligonie: