Jestem nauczycielką. Moja mama jest nauczycielką. Nasze przyjaciółki są nauczycielkami. Więc, umówmy się, nic nas nie dziwi. Grono pedagogiczne to taki dziwny twór i mimo, że każdy jest inny to jednak pewne jest, że to specyficzni ludzie. Informacja więc, że bohaterkami książki „Wakacje z trupami” są dwie nauczycielki, które niczym magnesy przyciągają kłopoty i… trupy – tylko zaostrzyło moją ciekawość.

Nawet przez chwilę im zazdrościłam, bo wiecie, kończą rok szkolny, pakują walizki i wyjeżdżają na wakacje. Dwie przyjaciółki nauczycielki, jadą razem, bo ich partnerzy muszą pracować. Umówmy się, nauczycielska pensja nie wystarcza na wiele, więc to skromne wojaże, a nie wycieczki zagraniczne, wobec tego atrakcji trzeba szukać na własną rękę… a że w ich przypadku te atrakcje są nieco chłodne, żeby nie powiedzieć: zimne i powinny leżeć w kostnicy lub na cmentarzu, a nie na ich wakacyjnej ścieżce to już inna sprawa! Zdarza się…

Ale dziewczyny wcale nie tracą zapału, nie uciekają gdzie pieprz rośnie, nie wpadają wystraszone w ramiona swoich mężczyzn! o nie! One włażą w sam środek tej zwariowanej akcji!

Ale zacznijmy od początku… to już druga książka autorki o tych szalonych nauczycielkach, w zeszłe wakacje znalazły trupa i… postanowiły rozwiązać zagadkę kryminalną. Wciągnęło je, jedna z nich się nawet zakochała. Przyjęły z zimną krwią, że taka pseudodetektywistyczna droga jest im pisana i postanowiły, że kolejne wakacje nie mogą być nudniejsze!

Nie, żeby od razu chciały trupy znajdować, obiecały w końcu swoim mężczyznom, że będą grzeczne i nie wpakują się w żadne kłopoty. No ale duch… w końcu to chyba nie oznaka kłopotów, bo kto w dzisiejszych czasach wierzy w duchy!? W dodatku w takie, które kradną zabawki, namioty, miotły czy inne drobiazgi… Wyruszają więc na spotkanie duchowi… albo na polowanie na ducha. Jak kto woli…

I tutaj zakończę swoją historię, bo dalszy ciąg musicie poznać osobiście…
Książka jest napisana z lekkością, zabawnie i czyta się naprawdę przyjemnie. Jedyny minus to format książki albo może klejenie, bo przy takiej ilości stron (a to grubasek) momentami już niewygodnie było książkę czytać. Ale to pewnie każdy lubi co innego 🙂

Pierwszej części nie znam, ale mam nadzieję, że niedługo wpadnie ona w moje ręce…

 

Uwaga!!!!

Moja recenzja bierze udział w akcji #szukamtrupa.
razem z blogerami, do których traficie klikając w linki poniżej, zachęcamy do przeczytania książki „Wakacje z trupami” Agnieszki Pruskiej. I do wzięcia udziału w konkursie!

Od 1 do 21 października wypatruj u nas informacji, które pomogą Ci #szukaćtrupa. Do zdobycia będą trzy egzemplarze powieści oraz dodatkowe prezenty od autorki oraz Wydawnictwa Oficynka.
W naszych wpisach znajdziecie wskazówki, które ułatwią Wam udzielenie odpowiedzi na pytania. A pytania ukażą się 21 października na wszystkich blogach wypisanych poniżej.
Odpowiedzi będziecie musieli wysłać na maila, by nikomu nie ułatwić zadania i nie popsuć zabawy!

Zapraszam na pozostałe blogi biorące udział w akcji „Wakacje z trupami”:

http://matkaksiazkoholiczka.blogspot.com/

https://nieprzeszkadzajterazczytam.blogspot.com/

http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/

https://zakatekczytelniczy.blogspot.com/

https://czytammwpociagu.blogspot.com/

http://przeczytanki.pl

http://czytelniczoicyfrowo.blogspot.com/

http://obydwiezaczytane.blogspot.com/