Co dziś robi książkoholik? Ten szczęśliwy już w czwartek był w Krakowie i rozpoczynał weekend, mniej szczęśliwi dotarli tam w piątek, pozostali planują sobotę lub niedzielę w raju pełnym książek. Ale są i tacy jak ja, nieszczęśliwi. Nieszczęśliwi, bo Targi w tym roku nie dla nich… u mnie istnieje zbyt duże prawdopodobieństwo, że urodzę między tłumem do Neli Małej Reporterki a kolejką do Remigiusza Mroza… więc siedzę w domu.

Co mi więc pozostaje?

Wydawać by się mogło, że tylko siąść i płakać, ale nie ze mną te numery… ja sobie grzecznie od czwartku przeglądam książki na NiePrzeczytane, wybieram, przebieram, wrzucam do koszyka. I wiecie, niby nie ma autorów rozdających autografy, ale też nie ma tłumów depczących po stopach, nie ma kolejek i bolących pleców od dźwigania torby z książkami. Jest całkiem przyjemnie. Bo ja siedzę w wygodnym fotelu, z kubkiem kawy, a ceny niektórych książek są o wiele niższe niż na targach – tak zupełnie szczerze.

Ale odejdźmy od Targów, bo jeśli tak jak ja, nie dotarliście to może Wam być przykro, a po co rozdrapywać rany 😉 – kupujecie książki przez internet? Mnie przeraża mała dostępność książek stacjonarnie, zresztą ogromnym plusem jest możliwość wrzucenia książki do koszyka o każdej porze dnia i nocy… czy tylko ja czasem nocą przeglądam nowości wydawnicze albo recenzje i dochodzę do wniosku, że muszę jak najszybciej stać się posiadaczką danego tytułu…?

W dodatku bez wychodzenia z domu, szybciutko kurier przynosi paczuchę pod same drzwi! Czas realizacji zamówienia czasem nawet mnie zaskakuje, potrafi być taki ekspresowy. No ale kto by chciał czekać na książki 😉

A NiePrzeczytane ma jeszcze jeden plus… gadżety! OK, przyznaję się, do tej pory oglądałam i oglądałam, nie mogąc się zdecydować ani na kubek ani na torbę, ale chyba tym razem dorzucę i kubek na kawę… a co! jak szaleć to szaleć 😉

Za co cenicie zakupy przez internet? I czy zdarza Wam się kupować na niePrzeczytane?