Na szczęście w mojej rodzinie nie ma problemów z alergiami. Jednak ja od sześciu lat nie mogę jeść pewnych rzeczy, a nabiał właściwie całkowicie wykluczyłam. No i to powoduje wiele problemów. A przecież u mnie to naprawdę niewiele produktów… co mają zrobić Ci, których lista zakazanych rzeczy jest kilometrowa? No i u mnie skończy się na ogromnym bólu, który w końcu minie, natomiast niektóre alergie sa naprawdę niebezpieczne!

Trudno jest dostosować swoje życie do rygorystycznej diety, choć oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że są ludzie, którzy muszą wykluczyć o wiele więcej pokarmów niż ja. Natomiast nie jest to wcale łatwe, chociaż tak naprawdę już od 15 lat wykluczam ze swojej diety kolejne produkty. A 6 lat temu, po operacji, musiałam dietę ograniczyć jeszcze bardziej. Osobne gotowanie dla siebie i dla rodziny jest trudne w takim codziennym życiu. No i nie ukrywajmy, nie chce mi się gotować kilku różnych dań, w związku z tym te posiłki były bardzo nudne, ograniczone i takie bezpieczne. Miałam poczucie, że z mojego powodu rodzina trochę cierpi kulinarnie. Oni tego tak nie odbierali oczywiście, ale dla mnie tak to wyglądało.

Kiedy szukałam nowych przepisów, książek kucharskich to najczęściej były bardzo skomplikowane i łatwiej mi było wykluczyć produkt, niż zastępować go innymi. Okej, to lenistwo. Jednak kiedy pojawiła się książka „Survival dla alergików” pomyślałam, że to może jakiś znak? Może teraz nasze posiłki będą troszeczkę bardziej zróżnicowane, wprowadzimy coś nowego. Choć mąż nie jest fanem nowości kulinarnych, ale syn bardzo chętnie próbuje nowych smaków, więc doszłam do wniosku, że jest to ciekawy pomysł.

Survival dla alergików, czyli co znajdę w środku

Książka jest pięknie wydana, jak zazwyczaj książki kucharskie, bardzo czytelnie podzielona, dzięki czemu łatwo jest znaleźć to, czego w danej chwili szukamy. Czyli jeżeli pewien produkt wykluczasz to znajdujesz przepisy wykluczające właśnie ten produkt. Wszystko jest w jednym miejscu, odpowiednio posegregowane, dobrze wyjaśnione. Nic tylko przeglądać wybierać i gotować.

Oprócz przepisów w książce znajdziemy mnóstwo porad. Porad kobiety, która musiała się zmierzyć ze zmianami w życiu rodziny, z tym że odkrywa alergię i trzeba sobie z tym poradzić. A przecież nie wszystko wiadomo, bo nie każdy lekarz jest w stanie nam pomóc, wyjaśnić problem z jakim musimy się zmierzyć. Bardzo często rodzice zostają z tym sami! O tym jak poradzić sobie na początku, z czego zrezygnować, co czym zastąpić… Bardzo ważne jest to, że autorka dzieli się własnym doświadczeniem, to nie jest gdybanie, to nie jest teoria, to jest dzielenie się tym, przez co ona musiała przejść. Przez to przechodzi na pewno całe mnóstwo rodziców, a wiadomo, że w momencie, kiedy zaczynamy szukać trafiamy na różne informacje. Jeśli nie trafimy na dobrego i kompetentnego lekarza to jesteśmy narażeni na wiedzę z internetu, która bywa niesprawdzona, a często wyssana z palca. Czyli niebezpieczna!

Gdy znajdziemy się w takiej sytuacji jest to bardzo trudne, ale warto walczyć, spróbować! A ta książka w tym na pewno pomoże!

Moje problemy zmusiły mnie do wykluczenia np. mleka. Ale już mleko dodane do ciasta nie jest dla mnie problemem, wobec tego mam o wiele łatwiej. Na szczęście teraz ciasto można upiec bez jajek, bez mąki, bez cukru i w ogóle czasem odnoszę wrażenie, że bez niczego! I bardzo dobrze! A jak się nikomu nie powie, że to ciasto z fasoli to nawet się nie zorientuje i zje ze smakiem. Od teraz dziecko z alergią ma szansę nie czuć się wykluczone, czy ograniczone przez swoją chorobę. Nie jest to na pewno proste, ale możliwe. A z książką „Survival dla alergików” na pewno będzie łatwiejsze!