Po przeczytaniu „Podejrzanego” Pauliny Świst obiecałam sobie, że nadrobię pozostałe jej książki. Natomiast ta cholerna doba nadal ma tylko 24 godziny, więc nie udało się, ale na szczęście pojawiła się „Karuzela”, a Wydawnictwo Akurat pamiętało o mnie! Zaproponowano mi egzemplarz recenzencki jeszcze przed premierą w związku z tym, no nie mogłam odmówić! Nie wiedziałam, oczywiście, czego się spodziewać, ale ta lekkość i łatwość z jaką pisze Paulina Świst była wystarczającym powodem by po książkę sięgnąć. Cenię w jej książkach to, że czuć autentyczność w tym, co pisze, to znaczy ja nie mam pojęcia o prawie, o kancelariach, prokuratorach, adwokatach i  sprawach sądowych… Natomiast to wszystko jest opisane w taki sposób, że moja niewiedza nie ma znaczenia.

Oczywiście, te prawnicze aspekty są ważne, ale są i ważniejsze sprawy… na okładce czytamy, że książka to „ostra jazda, ostry seks”. Ale ta ostra jazda, wulgaryzmy, seks są po prostu potrzebne, autentyczne i prawdziwe. To wszystko wydaje się naturalne i normalne.

Mamy kryminalne tło i seks, który rozładowuje napięcie, czyli norma. Nie jest to książka dla wrażliwców i dla osób, które w literaturze szukają piękna w każdym calu. Tutaj będzie wulgarnie i ostro, ale chyba tego właśnie u Pauliny Świst szukamy, prawda? Jest naprawdę szybko, niebezpiecznie i bywa nawet prostacko… chociaż nie w takim negatywnym sensie! Powiedzmy jednak jasno: książka jest pełna wulgaryzmów, skomplikowanej akcji i nielegalnych zagrań.

Wielki plus za pojawienie się bohaterów z poprzedniej serii! Najgorsze jest to, że przeczytałam „Karuzelę” przed premierą i teraz oczekiwanie do kolejnej części dla mnie jest dłuższe niż dla innych! To jest świństwo jednak wobec recenzentów 😉 chociaż mam nadzieję, że Paulina Świst tę książkę kolejną ma już napisaną. I że bardzo szybko się pojawi w księgarniach…

„Karuzela” trafiła do mnie w chwili, gdy cierpiałam na czytelniczą niemoc, nie potrafiłam się odnaleźć w czytaniu… Ciąża już utrudnia znalezienie wygodnej pozycji i książki szybko lądowały gdzieś z boku, a ja głównie spałam. Ale kiedy przyszła książka nie mogłam nie zajrzeć… Zanim się zorientowałam byłam jedną trzecią książki dalej, następnego dnia ją oczywiście skończyłam przy kawie. Jeżeli ktoś ma dół czytelniczy to polecam! 😉

O czym jest książka?

„Karuzela” dotyczy grupy przyjaciół, którzy dopuszczają się przekrętu, natomiast historia skupia się na dwójce z nich.

Piotr.  To on rusza machine nielegalnego biznesu i wciąga w to swoich znajomych, między innymi Olkę i Teo. Teo zostaje w tle, natomiast szybko dochodzi do sytuacji, w której zaczyna go coś łączyć z Olką. Cała akcja jest dobrze przekalkulowana, ustalają kwotę po której wycofują się z zabawy. Niestety, coś zaczyna się sypać. Piotr żyje w trudnym związku z psychiczną żoną, a właściwie on zapewnia jej i jej opiekunce dostatek, ona natomiast psychicznie go wykańcza. Nic dziwnego, że ucieka do innych kobiet…

Olka. Kobieta utrzymująca męża hazardzistę. Andrzej świetnie bawi się za jej kasę, natomiast nie chce zgodzić się na rozwód, a wiedzę o jej przekrętach ma zbyt dużą by mogła ryzykować. I tak żyją obok siebie.

Oczywiście cała „karuzela” jest opisana, wszystko to, co się dzieje na kolejnych etapach. Ale pojawiają się też wstawki sprzed lat, z czasów studenckich… i okazuje się, że też mają znaczenie! Więcej nie zdradzę, więc mam nadzieję, że już się daliście przekonać 😉