Aideen to jedyna kobieta, która potrafi i nie boi się przeciwstawić Kane’owi – chyba najgroźniejszemu z wyglądu Slaterowi. Dziewczyna wychowywała się wśród samych mężczyzn (jej rodzina to ferajna braci – podobnych do Slaterów w sumie…). Kane sprawia wrażenie groźnego i nikt mu nie podskoczy. Jedynie pyskata Aideen. Co łączy tych dwoje?


Książka zaczyna się w momencie, gdzie kończy się „Keela”. Dziewczyny postanawiają zrobić testy ciążowe – jak muszkieterowie w myśl zasady „jeden za wszystkich…” tylko tutaj jak wszystkie to wszystkie. No i jeden test ma wynik pozytywny. Pytanie brzmi – czyj… Dobra, jeśli widzieliście okładkę to łatwo domyślicie się, której z dziewczyn.

Aideen, która nie ma chłopaka dowiaduje się, że jest w ciąży. Przypominając sobie swoje ostatnie zbliżenie z mężczyzną wydaje się być trochę przerażona. Dobra, nie będę owijać w bawełnę, bo każdy, kto zobaczy te okładki będzie potrafił dodać 1 do 1.

Fabuła

Chwila zapomnienia i Aideen i Kane lądują razem w łóżku. Jest im razem cudownie. jednak gdy się budzą przypominają sobie, że przecież oni nawet się nie lubią…
Dziewczyna chce zachować swój stan w tajemnicy. Jednak w międzyczasie twardy Kane ląduje w szpitalu i okazuje się, że jest poważnie chory, ma cukrzycę. Największy problem w jego leczeniu stanowi to, że ten wielki facet boi się igieł. Ma to związek z jego przeszłością, którą powoli poznajemy w tej części. Jedyna osoba, która może się do niego zbliżyć to nikt inny jak Aideen. I w ten sposób ta dwójka chcąc nie chcąc (raczej chcąc) spędza ze sobą coraz więcej czasu.

Kiedy Aideen mówi Kanowi o ciąży, ten okazuje się być zupełnie innym człowiekiem – pod skorupą twardego i bezwzględnego faceta okazuje się być mężczyzną z krwi i kości, który jest bardzo uczuciowy. Oczywiście Aideen nie zgadza się na związek, jednak długo jej się to nie uda…
Kiedy dziewczyna dowiaduje się, skąd wzięły się blizny na ciele Kane’a zaczyna rozumieć jego obojętność i to, że nie potrafi wyrażać uczuć. My również dowiadujemy się, co musiał robić kolejny brat, aby uchronić Damiena przed konsekwencjami jego czynu. Nie było to ani proste, ani przyjemne, a tym bardziej legalne…

Kiedy wszystko zaczyna się jakoś układać w życiu Slaterów pojawia się kolejna postać z przeszłości… I kolejny raz chce się zemścić. Znowu chce zrobić to przy pomocy kogoś, kogo bracia kochają. Kogo kocha Kane… Kiedy jednak kolejny raz rodzeństwo Slaterów wychodzi z opresji obronną ręką zaczyna się walka o rodzinę. Oczekiwanie na dzidziusia, wahania nastrojów, nadopiekuńczość Kane’a… Jak poradzą sobie z tym nasi bohaterowie?

Oczywiście książka jest taka, jak można się spodziewać znając poprzednie tomy – dobrze się ją czyta, choć jak dla mnie jest trochę przerysowana i problemy są trochę wyolbrzymione. Jednak cudownie było „patrzeć” na to, jak wielcy i twardzi bracia rozpływają się nad maleństwem, a wcześniej jak troszczą się o ciężarną Aideen. No i poród wśród samców Alfa – to jest coś!

* * *

Już niedługo opowiem Wam o swoich wrażeniach po kolejnej opowieści, tym razem o najstarszym bracie, czyli Ryderze. I oczywiście czekam niecierpliwie na część poświęconą Damienowi… Bardzo jestem ciekawa jak przedstawi go autorka…