Kolejny patronat u Lidii Tasarz. To już chyba tradycja, że obejmuje patronatem książki tej autorki i robię to z przyjemnością, choć muszę przyznać, że książki mają lepsze i gorsze momenty, ale oceniając je całościowo jednak zawsze wychodzi na plus.

„Bez wyjścia” jest to druga część książki „Nić Ariadny”, o której pisałam w zeszłym roku – zapraszam Was do tej recenzji. Natomiast „Bez wyjścia” jest dość krótką książką, bo ma zaledwie 190 stron, co przy ostatnio recenzowanej „Cząstce pomarańczy”, która miała 760 stron jest naprawdę malutka.  No i muszę przyznać, że chyba zbyt malutka, ponieważ pewne wątki mogły być jednak bardziej rozwinięte. Odniosłam wrażenie, że autorka się streszcza, chce zwięźle przekazać wydarzenia, natomiast można było troszeczkę rozszerzyć pewne tematy. Myślę, że książka w ten sposób tylko by zyskała.

Bohaterka odzyskuje pamięć, jednak nadal nie rozumie tego wszystkiego, co się wokół niej dzieje! Pojawia się człowiek, który podaje się za jej wuja, ktoś ją wzywa do centrali… no wszystko to jest skomplikowane, trochę niezrozumiałe. Pojawia się też dziewczyna, która jest do niej bardzo podobna, o co chodzi? Bohaterka w końcu znika… Pojawia się mnóstwo pytań, a nie ma na nie odpowiedzi… i trzeba je odnaleźć.

Jest to ciekawa kontynuacja, choć wydaje mi się, że mogła być trochę bardziej rozwinięta i to na pewno byłoby atutem tej książki! Natomiast to wcale nie znaczy, że jest zła, albo że mi się nie podobała. Ale wiadomo, że każdy książkoholik lubi, gdy książka jest jak najdłuższa i pozwala zatracić się w innej rzeczywistości na dłużej.

To krótka książka, z którą można usiąść wieczorem i szybko ją przeczytać, w jeden wieczór, w kilka godzin… także zapraszam do czytania! Tylko pamiętajcie, żeby zacząć od książki „Nić Ariadny”, a potem sięgnąć po kontynuację, czyli „Bez wyjścia”.

Dajcie znać, czy książka się Wam podobała, jeśli trafi w Wasze ręce 😉

Inne książki Lidii Tasarz na Poligonie: