Czasem mniej a czasem bardziej ale jednak w strefie T świecę się niemal każdego dnia. Ot, po kilku godzinach nie wyglądam już korzystnie. Próbowałam temu zaradzić na różne sposoby, ale jakoś bez efektu, aż w końcu się udało!

Puder ryżowy Rise Derma Fixer

Dla mnie puder ryżowy to nowość, co prawda siostra kiedyś miała taki, ale jak zobaczyłam biały puder to uciekłam. I tyle z mojej wiedzy. A on wcale przecież nie bieli tylko genialnie matuje i sprawia, że moja skóra wygląda świetnie! Naprawdę nie spodziewałam się takiego efektu. A teraz spokojnie mogę poszaleć i moja twarz nie świeci się jak latarnia!

Najpierw wydawało mi się, że jeśli ten kosmetyk działa właściwie to na pewno będzie miał jakieś skutki uboczne. Spodziewałam się albo pobielonej twarzy albo sporego wysuszenia skóry, albo co gorsza że rozjaśni mój podkład, a tu niespodzianka! Nic z tych rzeczy…

Czuję się komfortowo, wyglądam dobrze, a przy tym wcale nie szkodzę swojej skórze! I przede wszystkim utrwala nasz makijaż. No genialny kosmetyk! Słowo!

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam to dodam, że cena jest naprawdę wyjątkowo niska. Jasne, ja wiem, że są osoby, które kosmetyki uwielbiają i używają ich regularnie, a w związku z tym próbowały już wszystkiego i teraz sięgają po kosmetyki z górnej półki… Pewnie, że można kupić puder za stówę, ale jeśli ktoś tak jak ja, jest po prostu mamą, która od czasu do czasu chce wyglądać dobrze, a zamiast kupować sobie kosmetyki wydaje kasę na zabawki dziecka to ten wybór jest naprawdę dobry!

Macie ochotę spróbować? A może już znacie ten kosmetyk?