Niesztampowa historia Wodzisławia Śląskiego opowiedziana w czasie okołowyborczym. Na początku jest tragedia. Do szkoły wkrada się zamachowiec, a może kilku… Zabija uczniów, nauczycieli… Tragedii dopełnia katastrofa helikoptera, który miał pomóc w akcji ratowniczej. Obok niewinnych ofiar śmierć odnosi też prawie cały oddział antyterrorystów pod przewodnictwem „Dobermana”. To właśnie możemy przeczytać w książce „Krzyk w stronę świata” Tomasza Szlijana. 


Bohaterem jest Alex, syn kandydata na burmistrza. To on jest osią historii, chociaż książka zawiera kilka opowieści, które splatają się ze sobą. Staramy się rozgryźć kto stoi za tragicznym zamachem w szkole. Poznajemy Alexa i Louisa – przyjaciół, którzy wplątują się w kłopoty tak normalne dla nastolatków. Obserwujemy ich miłosne perypetie, szalone romanse i wielkie nadzieje. Poznajemy też historię Siostry Louisa która na ciele zapisuje swoją tragedię. Tych troje bohaterów odgrywa kluczowe role w historii zamachu w Wodzisławiu.

 

Książkę mogłabym podzielić na dwie części. Wspomnienia dotyczące zamachu i tego, co było wcześniej oraz na poszukiwania „prawdy”. Bo równocześnie z losami mieszkańców Wodzisławia poznajemy historię pewnej kobiety – Pustelnicy, która ma dar. Dar lub przekleństwo. Pisze ona bowiem listy od zmarłych…

I tu powiem Wam szczerze, że historia trochę mi się nie klei… Bo Pustelnica ma związek z Wodzisławiem. Jaki? Co mi nie pasuje? Nie mogę Wam powiedzieć, bo zdradziłabym za dużo. A nie chcę psuć Wam przyjemności czytania…

Macie ochotę sięgnąć po tę książkę? Wydaje się Wam interesująca? A może są wśród Was mieszkańcy Wodzisławia Śląskiego?