tam gdzie jesteś

Wśród polskich książek coraz więcej jest powieści, które zaskakują. Może nie są jakieś odkrywcze, nie wnoszą w nasze życie czegoś zupełnie nowego, ale jednak uczą. Czego uczy nas „Tam gdzie jesteś”? Ten bardzo udany debiut to świetnie napisana powieść obyczajowa, romans nad Bałtykiem. Pewnie pomyślicie, że takich już powstało wiele. Jednak „Tam gdzie jesteś” to historia niebanalna. Spotyka się dwoje ludzi – zupełnie innych, a jednak tak podobnych.

Bohaterowie

On – kloszard, który zapomniał już jak to jest mieć swoje miejsce. Brudny i śmierdzący Adam snujący się po Polsce, ba! po świecie.
Ona – kobieta w średnim wieku, która przejrzała na oczy i złożyła pozew rozwodowy. Odważyła się zmienić swoje życie. Dzięki tej decyzji Ania zmienia też życie kogoś innego. Co połączy tych dwoje? Kim są – zupełnie inni ludzie, których los postanawia połączyć.

Fabuła

Adam szukając schronienia na zimowe dni trafia do domku w Jantarze – z jego obserwacji wynika, że nikt tam nie mieszka, nie przyjeżdża. Udaje mu się dostać do środka. Po kilkunastu dniach, ku jego zdziwieniu w drzwiach staje kobieta. Wygląda na przerażoną, gdy dostrzega mężczyznę na kanapie. Po jego wyjściu Ania zaczyna się zastanawiać, czy dobrze zrobiła wyrzucając go bez słowa. Postanawia go odszukać. Nie jest to trudne – namawia go na wspólny obiad. Odzywają się w niej młodzieńcze zapędy – Ania jest z wykształcenia psychologiem i miała już do czynienia z bezdomnymi i zdaje sobie sprawę tego, że to czasami ludzie, którym życie „dało w kość”. W czasie obiadu Adam zaskakuje ją kilkukrotnie, wzbudza w niej pozytywne uczucia i wtedy w jej głowie rodzi się pomysł. Zaskakujący, może trochę niedorzeczny. Ania postanawia zaproponować Adamowi możliwość mieszkania w domku jej ojca w zamian za drobne naprawy tam.

Pomyślicie pewnie, że to bardzo nieodpowiedzialna propozycja, wręcz głupia i niebezpieczna. Też tak pomyślałam. No i trochę nierealna. Jednak tak się dzieje – Adam zostaje lokatorem Ani. Ta pomaga mu, rozmawia z nim i nić porozumienia między nimi robi się coraz mocniejsza.
Adam pomaga jej umocnić się w decyzji o odejściu od męża. Ratuje jej życie, gdy ta się nie spodziewa problemów. Spędzają razem czas, a Adam z obleśnego kloszarda zmienia się w normalnego, miłego mężczyznę, z którym miło spędza się czas. Jednak Ania wie, że w życiu mężczyzny wydarzyło się coś, przez co stał się zamknięty, przez co został bezdomny. Czuje, że Adam boryka się z depresją. Postanawia i w tym mu pomóc.

Które z nich jednak bardziej pomoże drugiemu? Na ich drodze stanie huragan – zarówno prawdziwy jak i metaforyczny. Czy zrobi porządek w ich życiu? Od początku książki zastawiałam się, kiedy z tej przyjaźni narodzi się coś więcej… Czy się narodziło?

***

To piękna książka o przyjaźni, o szacunku do drugiego człowieka. Niesie przesłanie mówiące o tym, że trzeba szanować każdego – nie ważne czy jest bogaty czy biedny, czy jest u szczytu kariery czy dopiero próbuje go osiągnąć. Człowiek to człowiek. I zasługuje na życzliwość. Dzięki wspomnieniom Adama my, czytelnicy książki „Tam gdzie jesteś” poznajemy historię dość uniwersalną. Bo nie każdy bezdomny to alkoholik, któremu nie chce się pracować. To często ludzie, którym tak bardzo powinęła się noga, że nie są w stanie odbudować swojego życia. Często w życiu dotknęła ich tragedia, po której nie mogą się podnieść. I niekiedy odrobina życzliwości dla nich może wrócić do nas z nawiązką.

„Tam gdzie jesteś” to bardzo udany debiut Tomasza Betchera – mam nadzieję, że kolejne książki będą równie niebanalne, pełne empatii i atmosfery życzliwości. Życzę powodzenia i już czekam na kolejne pozycje!

Debiutancką powieść „Tam gdzie jesteś” możecie kupić już od 13 lutego, np. tutaj <klik>. 
A jeśli lubicie historie z morzem w tle to może spodobać się Wam też ta książka „Zatoka” – klikając przeniesiesz się do recenzji.