„Efektor” Thomas Arnold oraz Book Tour

„Efektor” Thomasa Arnolda to książka która mnie zaskoczyła! Właściwie przez przypadek poznałam autora na Targach Książki w Krakowie, choć tym przypadkiem była Daria z bloga Kraina Książką Zwana, która powiedziała, że to autor z mojej okolicy, że fajnie byłoby się nim zainteresować, że może udałoby się zorganizować z nim spotkanie autorskie… początkowo miałam opory, no bo co, podejdę do faceta i zaproponuję mu spotkanie? Wyśmieje mnie… ale rzeczywiście odnalazłam go na targach i całkiem szybko i konkretnie ustaliliśmy możliwości nawiązania współpracy. 

    
Umówiłam się na organizację Book Toura (cieszycie się, co?), więc dopadłam autora na Targach w Katowicach ponownie i przy okazji poznałam kolejnych ciekawych autorów i ludzi z genialnego wydawnictwa! Autor zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, choć wydaje się być nieco wycofany, stoi z boku i obserwuje. Jest zainteresowany innymi ludźmi, a sam jakby niechętnie przyznaje się do swoich myśli… ale może się mylę!  A kolejki jakie się do niego ustawiały…. same baby! 😉
Muszę przyznać, że Wydawnictwo Vectra bardzo fajnie podeszło do targów, stoisko było oklejone taśmami policyjnymi i zwracało na siebie uwagę, a w dodatku pracownicy wydawnictwa są szalenie sympatycznymi i bezpośrednimi ludźmi… W dodatku są z okolicy, więc liczę na to, że niejedna akcja wspólna przed nami.

Ale wróćmy do „Efektora”. 

Lubię takie policyjne śledztwa, co prawda przykro mi, że to nie dzieje się w Polsce (wiecie, że mam hopla na punkcie polskich książek i autorów, także ten…), ale z drugiej strony autor wydaje książki pod pseudonimem, który nie wskazuje na to, że jest Polakiem wobec tego pewnie ciężko byłoby też osadzić fabułę w naszym kraju. Nie mówiąc o tym, że w naszym kraju chyba nie ma możliwości na taką akcję, jaką autor opisał w książce. 
Powiem Wam tak w jednym zdaniu, bo to jest coś, co zwraca uwagę i do tej pory spotkałam się z tym u Artura Urbanowicza… wiecie, czytelnik rozgryzł zagadkę, wykluczył kogo trzeba, znalazł mordercę i jest z siebie dumny i na OSTATNIEJ stronie okazuje się, że taaaaaki wał – było zupełnie inaczej!
Thomas Arnold również zagiął mnie i na ostatniej stronie prostu wywrócił wszystko do góry nogami, także duży plus za to zaskoczenie!

Co się dzieje?

Detektyw w wyniku złego zachowania na przesłuchaniu podejrzanego zostaje zawieszony w chwili kiedy toczy się śledztwo w sprawie morderstwa. Wcale mu się nie dziwię, że poniosły go nerwy, ponieważ podejrzany przyznał się do kilku morderstw, ale zrobił to w taki sposób, że w żadnym wypadku nie można było go oskarżyć. 

Detektyw zostaje zawieszony. Dzwoni do niego przyjaciel i prosi o pomoc. Potem znika. Detektyw Ross wyrusza w podróż by go odnaleźć. Jednak to wcale nie jest takie łatwe… pytania się mnożą, a odpowiedzi ciągle brak.
Co stało się z byłym partnerem Rossa? Gdzie zniknęli dwaj czarnoskórzy chłopcy? Co znaczy lista narodzin i śmierci noworodków sprzed lat? Kto jest skorumpowany? Kto handluje narkotykami? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? I czy w ogóle ktoś jest przyjacielem?!
W małych miasteczkach nowi zawsze są traktowani z dystansem, w dodatku Ross powinien siedzieć u psychologa, a nie włóczyć się i ingerować w cudze śledztwo!

Autor opisuje 15 dni, czyli cała historia trwa tylko tyle, a muszę przyznać szczerze, że trzynastego dnia byłam święcie przekonana, że wiem mniej niż widziałam na pierwszej stronie! Thomas Arnold wprowadza ogromny mętlik w głowie czytelnika, ale po przeczytaniu książki mogę z czystym sumieniem powiedzieć – to jest genialne!!! 
To było moje pierwsze spotkanie z autorem i na pewno nie ostatnie! Liczę na to, że będzie pisał jak najwięcej, a ja szybko nadrobię zaległości i będę czekać na więcej! 

Jeżeli ktoś ma ochotę wziąć udział w Book Tourze to zapraszam do zgłoszeń. Wystarczy jak zwykle wysłać maila na adres: poligondomowy@gmail.com w tytule wpisując: Book Tour Efektor, a w treści maila swój adres, numer telefonu i miejsce, gdzie pojawi się recenzja.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.