Książkę na wakacje poleca… Małgorzata Sambor-Cao

Kolejna niedziela, kolejny autor, a właściwie autorka… Kobieta, która postanowiła spełnić swoje marzenia i wydała książkę. Świetną książkę! A dziś poleca Wam książki na wakacje… I nie ma znaczenia, czy jesteście przed urlopem, w trakcie, czy już po – na czytanie chyba znajdziecie czas, prawda?

Kto by się spodziewał, że na Poligonie pojawi się aż dwóch pisarzy-matematyków… Nie, bynajmniej nie uważam, że jedno wyklucza drugie, jestem wręcz dumna, że mogę gościć w swoich skromnych progach takich twórców!
Małgorzatę Sambor-Cao poznałam jakiś czas temu w sieci, gdy poszukiwała recenzentów, nie mogłam przepuścić takiej okazji! I wiecie, to była jedna z lepszych moich czytelniczych decyzji! Na recenzję pierwszego tomu „Sapere Aude” mogę Was już zaprosić, zbieram siły na dalsze losy bohaterów… mam czas do 12 sierpnia, kiedy z autorką spotkam się osobiście i wtedy już nie będzie odwrotu – dopadnę kolejny tom!
Cóż mogę Wam o Małgorzacie powiedzieć, zapraszam Was na Jej stronę  oraz na FB na stronę autorską, a o sobie chyba najlepiej mówi sama, więc odsyłam Was na adres: 
https://sapereaude.com.pl/o-autorce



A teraz już zapraszam na polecajkę Małgosi:


Gdy dostałam od Kasi propozycję polecenia Wam książki na wakacje, od razu pomyślałam o czterech pozycjach. Cztery wspaniałe powieści, które mnie poruszyły, bawiły i są ze mną, mimo że już dawno zamknęłam ich okładki. 
Którą z nich mam Wam polecić? Powiem szczerze nie umiem wybrać. Więc opowiem Wam o trzech, bo myślę, że czwartej nie trzeba przedstawiać. Jest nią wspaniały kryminał „Mężczyźni,  którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona.
Na początek idzie „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” – niezwykła pozycja szwedzkiego pisarza Jonasa Jonassona. Jak przystało na skandynawskiego autora pozycja niezwykła, można powiedzieć dziwna. Ale dawno się tak dobrze nie bawiłam czytając książkę! 

Ostatni raz chyba w liceum dzięki „Lesiowi” Joanny Chmielewskiej 😀 Ostrzegam jednak tych, którzy szukają prostej rozrywki. Ta książka wymaga od czytelnika dużo więcej niż poczucia humoru. Niezbędna jest znajomość podstawowych faktów z historii ostatnich stu lat. Nie na darmo śledzimy losy stulatka! No i trzeba lubić sarkazm, niedorzeczne zbiegi okoliczności i ludzi z ich wadami.

Kolejna wspaniała książka, która całym sercem Wam polecam, to powieść twórcy Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego – „Narrenturm”. 
Pozycja tego pisarza mniej znana, a zupełnie niesłusznie! Ci, co czytali II tom „Sapere Aude” wiedzą, że cenię twórczość tego polskiego pisarza. „Narrenturm” jest pierwszym tomem trylogii. Na tle zawieruchy wojen husyckich rodzi się i rozkwita miłość dwojga młodych, na początku naiwnych ludzi. On głupi i narwany lekkoduch, ale nie potrafi przejść obojętnie koło cudzej krzywdy. Ona i sercem, i rozumem wybiega poza swoje czasy. Obydwoje marzą i z całych sił próbują zrealizować swoje marzenia. Mimo i na przekór ograniczeniom epoki. Gdy dodamy do tego szczyptę magii: taką nie za dużą, tylko tyle by było miejsce i dla wodnika, i dla nimfy i dla pomurnika, to dostaniemy książkę głęboko zapadającą w pamięć. Jakim trzeba być wirtuozem pióra, by wpleść w historyczne realia elementy nadprzyrodzone i żeby wszystko to czytało się z olbrzymią przyjemnością. A dla tych, co wolą posłuchać książki jest audiobook w formie wspaniałego słuchowiska z najlepszymi polskimi aktorami użyczającymi głosu postaciom i wspaniałymi efektami akustycznymi. Absolutnie polecam!
No, a na dokładkę „Obietnica poranka” Romaina Gary. 
Niech was nie zwiedzie obco brzmiące nazwisko. Romain do 14 roku życia mieszkał najpierw w przedwojennym Wilnie, potem w Warszawie. I tam zostało jego serce. Dopiero po wojnie osiadł we Francji i został nie tylko znanym pisarzem, ale i doskonałym dyplomatą. Wróćmy jednak do książki o tak pięknym tytule. „Obietnica poranka” jest książką o dorastaniu z trudną matką, o dorastaniu z matką, która gdy tylko ujrzała swoje dziecko już wiedziała, że będzie ono wielkim człowiekiem i dokona wielkich czynów. I żadnej innej opcji nie przyjmowała do wiadomości. Wyobraźcie sobie, jaką siłą musiała dysponować kobieta, która na początku XX wieku została samotną matką. Na dodatek przyszło jej samodzielnie wychować, nakarmić i wykształcić syna w czasie wojennej zawieruchy. Czy dla takiej matki służba w lotnictwie francuskim i bombardowanie niemieckich łodzi podwodnych jest wystarczającym osiągnięciem? Nie sądzę! Roman musiał się bardziej postarać. Dziś matkę Romana nazwalibyśmy toksyczną. Prawdopodobnie chciano by odebrać jej dziecko. Inna sprawa, czy komukolwiek by to się udało! A jednak wychowała syna, który 
został wielkim człowiekiem, tak jak to przewidziała. I który kochał ją ogromną miłością, prawie tak wielką jak ona jego. To widać czytając perypetie Romana. Książka jest napisana lekkim językiem, pełna anegdot i smaczków z epoki. Książka piękna, choć przez kartki książki przewija się smutek wrażliwego człowieka, który żył w bardzo ciekawych, ale trudnych czasach. „Obietnica poranka” zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że zaopatrzyłam w nią także 
biblioteczkę Michaela van Horn. Kto pamięta, w jakich okolicznościach Michael czytał właśnie tą pozycję? 🙂

Kochani, zapraszam Was do zakupu książek, myślę, że macie nawet szanse na książki z dedykacją! 😉
A jeśli chcecie najpierw sprawdzić, czy książka się Wam spodoba to zapraszam na Book Tour 🙂 informacje na FB i tam proszę się zgłaszać 🙂


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.