Szybciutko zleciał kolejny tydzień. Spotykamy się po raz siedemnasty we wtorek! Aż trudno mi w to uwierzyć…

Zapraszam do linkowania. Jak ostatnio – w komentarzach możecie wrzucać fotki na pewno działają często lepiej niż linki… 🙂
document.write(”);

document.write(”);
Oficjalnie oświadczam, że możecie zazdrościć mojemu synowi. Poniżej jego butki. Możecie udawać, że wcale nie zazdrościcie, ale się na to nie nabiorę… a wiecie dlaczego? dlatego, że jak tylko pojawił się w nowiuśkich conversach natychmiast wszyscy zapragnęli mieć takie same! No, tylko w innym kolorze, takim dla dziewczynek 😉 I powstały aż dwie pary ciemnoróżowych….
Wiecie, powoli zwalczam swoje uzależnienie od Book Tourów, więc w siłę rośnie uzależnienie od Wyzwań… no na coś cierpieć muszę! Jednak #wyzwanieczytanie jest taką zagadką dla uczestników, że ledwie pozbyłam się dreszczy emocji po pierwszym zadaniu, a już drżę na myśl o kolejnym! Czy to już ten moment kiedy umieracie z ciekawości, co tym razem…
Uwielbiam wydawnictwo TADAM, ale o tym już Wam pisałam, a uwielbiam dlatego, że mój syn kocha książki, które wydają! „Burze kuchenne…” co prawda dostaliśmy przeznaczone dla dziewczynki, i ja przez chwilę odłożyłam książkę na bok, ale mój mąż nie zwraca uwagi na takie drobiazgi i kiedy sięgał po książkę do czytania na dobranoc wybrał akurat…
Kolejny Book Tour w mojej karierze 🙂 aaah, jak ja kocham te akcje! Najczęściej wtedy trafiają do mnie książki, po które zwykle bym nie sięgnęła, ale takiej okazji przepuścić nie mogę! Na wstępie powiem, że okładka mnie zachwyciła (tak, oceniam książkę po okładce! a co! Wolno mi!), a to już dobry początek… na szczęście okazało…
Minął czwarty miesiąc kontrolowania wydatków. Kiepski miesiąc. Niby krótszy to powinno być łatwiej, ale jednak nie obyło się bez kilku tragedii… Jestem załamana! Przygotowaliśmy sobie plan budżetowy. I się rozjechał. Tzn. byłoby całkiem nieźle nawet gdyby nie remont i zepsuty bojler. Nie wiem, co Wy dostałyście na Dzień Kobiet, ale ja dostałam bojler. Cóż… Nie…
„Pestki” są dla mnie symbolem. I choć mam świadomość na jak wiele sposobów można je odczytać chyba najwięcej radości sprawiło mi wspomnienie autorki. Bo to i moje wspomnienie. Te ilości połkniętych pestek i strach, że w brzuchu wyrośnie drzewo. Dziś wspominam to z uśmiechem i wiem, że to samo opowiem swoim dzieciom… No właśnie, dzieci….
Brak produktów w koszyku.