Moje papierowe próby trwają… wkręcam się coraz bardziej i… wiecie, z tego boxa jestem zadowolona…. chyba pierwszy raz!
Myślę, że jestem tym typem, który nie wierzy w pochwały, choć jest na nie łasy… i, przede wszystkim, zwykle jestem z siebie niezadowolona. Słyszę taki szept, że mogłam się postarać bardziej… zawsze bardziej!
Otóż nie! Tym razem jestem z siebie zadowolona. Ruda Ewka też jest zadowolona… i wierzę, że Młoda Para również się ucieszy!
Ptaszki miały być charakterystyczne… rozpoznajecie?
Muszę przyznać, że chyba najtrudniejsze było dla mnie właśnie namalowanie tych ptaszków… dałam radę?
Ciągle jestem tymi boxami zachwycona… bo co to za radocha dać komuś kartkę kupioną w kwiaciarni, którą może kupić jakaś ciotka… w sensie, że będą dwie takie same 😛
Tutaj nie ma szans na bliźniacze 😀
Mam zaszczyt być ambasadorką książki „Carpe diem”, której autorką jest Diane Rose, która – choć kryje się pod pseudonimem – niektórym znana jest z bloga Recenzje z Pazurem! To wzruszająca historia, ciekawa o tyle, że opowiadana przez dwie osoby. Trudno mi jednak określić ją jednym słowem… Na pewno jest wzruszająca, ale takie określenie to byłoby…
Jeśli śledzicie mojego bloga w miarę regularnie to wiecie, że zachęcam do czytania książek polskich autorów, skoro promuję to, co nasze to nie będę ograniczać się tylko do książek. Bo wiecie, jak szaleć to szaleć a jak kraść to miliony 😉 Portal 590powodów jest nastawiony na promowanie polskich produktów oraz zachęcanie by kupować u rodzimych…
dobra czy zła matka? W życiu pełnym stereotypów powinno mi być całkiem łatwo ocenić siebie. Jestem matką. Matką, która urodziła siłami natury, a więc dobrą matką. Prawdziwą Matką. Jeszcze prawdziwszą matką jestem gdyż karmię dziecko piersią. Ba! Urodziłam dziecko przed trzydzistką – tu wznoszę się na wyżyny swojej cudowności! Jeszcze cudowniejsza jestem, ponieważ spędzam z…
Beata Pawlikowska była dla mnie autorką, do której podchodziłam z dużym dystansem, kojarzyła mi się ze złotymi myślami, kalendarzami, książkami o podróżach i kulinarnymi, czyli zasadniczo nic dla mnie… bo owszem, kiedyś jakąś książkę dotyczącą podróży sprawiłam przyjaciółce na urodziny, ale ja raczej nie jestem typem podróżnika. Nie jestem też typem kucharza, owszem gotuję (jak…
Bardzo niegrzeczny królewski romans, czyli „Kochanka księcia”. Jedno przypadkowe spotkanie, jeden zaskakujący pocałunek i jedno zdjęcie, które sprawia, że machina ruszyła. Tak zaczyna się „Kochanka księcia”. A później jest tak, że rumieniec nie schodzi z policzków.
To nic specjalnego, bo jakoś z papierem nie jest i nie było mi nigdy po drodze. Ale nie o idealność chodzi. Zrobiło mi się szalenie miło, gdy siostra wspomniała, że mogłabym zrobić zaproszenia na chrzciny jej syna – bo ona zna moje możliwości. Także zabrałam się do roboty i inspirując się znalezionymi w sieci zdjęciami…