„Carpe diem” Diane Rose – PREMIERA 6 KWIETNIA!

Mam zaszczyt być ambasadorką książki „Carpe diem”, której autorką jest Diane Rose, która – choć kryje się pod pseudonimem – niektórym znana jest z bloga Recenzje z Pazurem

To wzruszająca historia, ciekawa o tyle, że opowiadana przez dwie osoby. Trudno mi jednak określić ją jednym słowem… Na pewno jest wzruszająca, ale takie określenie to byłoby za mało! A żadne inne nie przychodzi mi do głowy, po prostu trzeba ją przeczytać by zrozumieć, by dać się wciągnąć tej mieszaninie emocji, tym stanom lęku i radości, tej wolności i pozornego luzu mimo wyroku wydanego na bohaterkę!
Rose sprawia wrażenie zdolnej, inteligentnej i pozytywnie zakręconej dziewczyny. Myślę, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić i pewnie wielu z czytelników tak o niej myśli. 
Rose ma 22 lata i czeka na przeszczep, jak mówią jej bratankowie „nie ma serca”. Jej matka zmarła przy porodzie, a ona sama tak bardzo przypominała ojcu żonę, że nigdy nie miał serca by się nią zajmować, a w końcu zostawił ją samą. Na szczęście Rose ma jeszcze brata, który zajmował się z nią od zawsze, a teraz razem ze swoją rodziną walczy o jej życie tryskając optymizmem na prawo i lewo byle tylko nie poddać się tak, jak młodsza siostra.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego bohaterka założyła, że będzie żyła 700 dni, podczas gdy nie miała takiej gwarancji przecież! Ja chyba wolałabym liczyć od jednego w górę i podliczać dni, które przeżyłam, które byłyby moim zwycięstwem! No ale ona czekała już tylko na śmierć, była z nią pogodzona, choć przecież na początku wierzyła, więc…. Ah, no sposób liczenia dni wolałabym ten bardziej optymistyczny. 
Daniel ma 27 lat, jest lekarzem. Jego ojciec jest księdzem (!), a dziadek dyrektorem szpitala. Matka-artystka odeszła od niego gdy miał kilka lat. Jest obiecującym lekarzem, choć oprócz zdolności powinien mieć odrobinę empatii – zupełnie nie potrafi porozumiewać się z pacjentami, traktuje ich jak zepsute maszyny, które należy naprawić. Uważa, że skoro ratuje im życie nie musi już „ratować” ich dobrym słowem i miłym uśmiechem. Jednak to podejście sprawia, że często miewa problemy z przełożonymi, więc i to w końcu będzie musiał zmienić…
Co prawda od dawna wiem, że chce oddać narządy, jeśli będzie taka możliwość i powtarzam to bliskim, ale gdybym myślała inaczej to ta książka pewnie zmieniłaby moje poglądy.
Jak to wszystko się potoczy? Przecież serca nie rosną na drzewach, ani nie można ich kupić na eBay’u. A co się stanie, gdy Rose się zakocha i zapragnie żyć jeszcze długie lata i budować swoją przyszłość?? Czy rzeczywiście miłość zwycięża wszystko?
Do premiery zostały 4 dni, więc ustawcie się szybko w kolejce po książkę, bo naprawdę musicie ją mieć! Książka na pewno warta przeczytania. Kolejny naprawdę niezły polski debiut w tym roku!!! 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu!
                             

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.