Mamy coś dla Mamy, czyli spotkanie z Agnieszką Węgiel w BioBazarze w Katowicach!

Minął
już niemal tydzień od spotkania w BioBazarze w Katowicach, ale ja prosto
stamtąd jechałam na ślub… Nie wyobrażacie sobie, ile może trwać wesele w
rodzinie mojego męża 😉 Ale
to mało ważne, najpierw w kilku słowach opowiem Wam o samym spotkaniu z
Agnieszką Węgiel a potem przedstawię szczegóły działania BioBazaru i ich
genialnej inicjatywy!


Agnieszka
Węgiel jest autorką książki „Jak nie masz w głowie to masz w
biodrach” i powiem Wam, że tak jak nienawidzę koloru różowego tak
tutaj jest on jak najbardziej na miejscu. O samej książce napiszę osobno, a
teraz skupię się na wykładzie, którego wysłuchałam.
Najpierw kilka słów o Agnieszce, nie chcę udawać, że znamy się jak łyse konie i czego to razem nie przeżyłyśmy, więc skopiuję Wam fragment z jej strony:

Nazywam się Agnieszka Węgiel i żyję na własnych zasadach. Tu i teraz. Rozmawiam ze sobą ;), słucham siebie i wybieram to, co dla mnie w danej chwili dobre. A poza tym jestem mądra. Jak wiele i wielu z was 😉 bo żyje na własnych zasadach.

A po więcej szczegółów zapraszam na stronę NA WŁASNYCH ZASADACH 

Przede
wszystkim widać, że to żywioł Agnieszki, przez dwie godziny po prostu z nami
rozmawiała. Sama nigdy nie byłam na diecie – nie żebym nie potrzebowała, tylko
po prostu mam bardzo słaba silną wolę. Jednak dieta wokół mnie co jakiś czas
się pojawia, a to moja siostra, a to tata, jednak zawsze pod stałą kontrolą specjalisty
i bez ogromnych wyrzeczeń. Ale nawet taka opcja to dla mnie za dużo, na sam
dźwięk słowa „dieta” natychmiast robię się głodna. Dlatego w moim przypadku w grę wchodziły zawsze tylko drobne wyrzeczenia: eliminacja napojów
gazowanych, ograniczenie o połowę cukru, picie odpowiedniej ilości wody. Kiedyś
przez chwilę niewielki wysiłek fizyczny. Ale nie o katowanie się dietą chodzi, a o zdrowe myślenie!
I
okazuje się, że wiele z nas ma instynkt, ma wiedzę, ale nie ma ochoty się w
siebie wsłuchać. A to ważne, nasz organizm wie, czego chce i czego potrzebuje,
tylko my go oszukujemy podsuwając mu łatwe rozwiązania w postaci batonów na
przykład.

Agnieszka
wytknęła nam wszystkie żywieniowe błędy, a czasem same sobie je wytykałyśmy, bo
przecież jesteśmy bardzo mądre i wiemy, co robimy źle, tylko wprowadzanie zmian
w życie jakoś nam się nie udaje…
1.
Pij wodę mineralną niedosmaczaną
2.
Pamiętaj o regularnych posiłkach
3.
Wprowadź odrobinę wysiłku fizycznego do planu dnia
4.
Lepiej zjeść owoc niż wypić świeżo wyciskany sok
5.
Jeśli od czasu do czasu twoim posiłkiem będzie kawałek sernika lub lody to
świat się nie zawali!
To
pięć mądrości wyniesionych ze spotkania.
Ale najpiękniejsze co usłyszałam:
Pamiętaj, że jedzenie nie ma składu! 
Ziemniaki – skład: ziemniaki,
Jajka – skład: jajka, 
buraki – skład: buraki!
Jednak
tej atmosfery nie da się opisać, żałujcie, że Was tam nie było… Bez żadnego
owijania w bawełnę, po prostu z grubej rury – i może tak właśnie trzeba 🙂
Łatwiej
wypisać nasze grzechy:

jemy zbyt późno i zbyt dużo, szczególnie jeśli przez cały dzień nie jemy prawie
wcale (dojadanie skórek z chleba po dzieciach to nie śniadanie!)

jadamy świństwa gotowe, szybkie zapychacze, śmieciowe jedzenie

nie jemy regularnie

zapominamy o nawadnianiu

Nie jadamy tego, co lubimy
Zastanów
się, jakie popełniasz błędy, zrób spis swoich ulubionych potraw i zaplanuj
posiłki. Jedz to, co lubisz, ale z umiarem i o odpowiednich porach.
A
teraz zapraszam na stronę Agnieszki na FB, Instagramie i koniecznie do zakupujej książki!
A
teraz o samej idei spotkań mam w BioBazarze! Wiecie, początkowo byłam troszeczkę
przerażona, gdy okazało się, że zaproszone są mamy z maluchami. No już to widzę, jak biorę udział w warsztatach, a moje dziecko dzielnie to znosi. Zupełnie
sobie tego nie wyobrażałam, więc wysłałam tonę maili by upewnić się, czy na
pewno mój dwulatek nikomu nie będzie przeszkadzał. I pierwszy raz w życiu
poczułam, że to wcale nie jest tak, że ja jestem zaproszona, a jak przyjdę z
dzieckiem to jakoś to będzie. Zaproszona byłam ja i mój syn. Ja na warsztaty,
on do zabawy. Naprawdę tak to odebrałam, jak dwuosobowe zaproszenie, choć
warsztaty były typowo dla dorosłych.

W
efekcie pewnych wydarzeń moje dziecko już gotowe do drogi, stojąc w drzwiach
zrezygnowało z wycieczki, ale ja dzięki temu wiem, jak to wygląda i na pewno
jeszcze nie raz tam dotrzemy. Razem. A dwie godziny bez dziecka też mi się
przydały…
Po
pierwsze dotrzeć do BioBazaru jest całkiem prosto. Z centrum Katowic jadą trzy
tramwaje, przystanki są całkiem blisko, a samochodem można podjechać pod same drzwi! Rozrywkowe mamy po spotkaniu mogą z dzieckiem
udać się do parku i zrobić z tego fajną całodniową wycieczkę. 
Sam BioBazar jest miejscem
bajecznym. Warsztaty odbywały się w ogrodzie, a właściwie na placu zabaw! Mamy
lądują na leżakach, dzieci mają do dyspozycji namioty i tunele, huśtawki,
stoliki z kartkami i kredkami. Czego
chcieć więcej?! Pełen luz…
Nie
policzyłam ile mam tam było, ale tyle ciążowych brzuszków, noworodków i
kilkulatków dawno nie widziałam w jednym miejscu, a przy tym było spokojnie i
cicho. Naprawdę! Mam co prawda wizję, że mój syn by tę imprezę rozniósł, ale
może się mylę….
W
każdym razie można obkupić się w zdrową żywność, kosmetyki a także książki,
zjeść w Jarzyniówce albo napis się kawy z piachu czy z aeropressu w Delicatessen 🙂

 Aeropress nas tak zachwycił, że to na niego się zdecydowałyśmy…. co prawda
moim grzechem ze względu na zdrowie jest rozpuszczalna i rzadko pozwalam sobie
na inne, ale ta była pyszna i gdybym tylko mogła ją pić to aeropress natychmiast
wylądowałby na mojej liście must have!
BioBazar
organizuje cały cykl środowych spotkań dla mam z dziećmi, więc koniecznie
śledzicie ich stronę na FB i Instagramie oraz na stronie internetowej!

I
być może do zobaczenia na miejscu!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.