„Druga strona miasta” Karolina Szewczykowska

Druga
strona miasta” zachwyciła mnie już okładką, pewnie, że ma to niewielkie
znaczenie, ale kto nie lubi ładnych rzeczy. Jednak piękna okładka zobowiązuje!
Już wiem, że grafik stanął na wysokości zadania, ale czy autor również podołał?

          

Stanowczo
autorka dała z siebie wszystko! Historia świetnie opowiedziana, choć tajemnic,
sekretów, powiązań w przeszłości jest całe mnóstwo. Aż trudno uwierzyć, że
można utkać taką pokręconą intrygę. Książka jest wyjątkowa, wzbudza tyle uczuć
w czytelniku, że czasem aż trudno sobie poradzić z tą ilością. Nie ukrywam,
wzbudza lęk. Przez cały czas, gdy czytałam książkę odczuwałam taką irracjonalną
niepewność – tak mocno byłam zaangażowana w to wszystko, co przydarzało się
bohaterom.
Kiedyś
powiedziałabym, że trudno znaleźć w Polsce dobrego autora kryminałów, ale jeśli
ktokolwiek tak kiedyś powie to możecie mu ode mnie przyłożyć! Mamy całe mnóstwo
genialnych autorów i autorek, a kryminały tworzą takie, że czasem zagraniczne
mogą się schować! I Karolina Szewczykowska dołączyła do czołówki!
Gdy
w bardzo brutalny sposób ginie piękna, młoda i bogata kobieta będąca dobrze
rokującą aktorką, w dodatku ginie we własnym salonie, a wokół unosi się
uciążliwy zapach zmywacza do paznokci to podejrzana musi być kosmetyczka. Mam
dodać, że ciało zostaje znalezione właśnie przez młodą kosmetyczkę i gosposię
kobiety? A jeśli młoda dziewczyna malująca paznokcie jest córką znanego
policjanta, który zrezygnował z pracy podczas prowadzenia trudnej sprawy wiele
lat wcześniej?
        
Teraz
pomyślcie, Luiza Orłowicz nie żyje, jednak książka jest tak napisana, że oprócz
tego, co dzieje się teraz, cofamy się do chwili, gdy Luiza odwiedzała swoją psychoterapeutkę.
Dzięki temu wiemy, jak wyglądało jej dzieciństwo oraz co łączy z jej śmiercią
ojca, brata, macochę, ginekologa i pielęgniarkę, gosposię i jej syna,
prokuratora, psychoterapeutkę, policjanta, kosmetyczkę i kilka innych osób…
Zagmatwałam co? A jest jeszcze gorzej, bo niedługo potem zostaje znalezione
ciało psychoterapeutki, a czas zgonu określony zostaje na podobny do czasu
śmierci Luizy. Wszystko wskazuje na to, że kluczem jest sprawa sprzed wielu
lat…
Matka
alkoholiczka, ojciec strzelający do własnego syna, czarny rynek adopcyjny, kazirodztwo,
przemoc… gdybyście chcieli wszystko w jednym zdaniu.
Minus
jest tylko jeden, ale być może tylko dla mnie… w książce pojawia się mnóstwo
bohaterów, imiona i nazwiska stosowane są zamiennie przez co czasami musiałam
się zastanowić, czy na pewno dobrze kojarzę bohatera. Ale wiecie, wspominałam,
że odkąd zostałam matką to idealna książka dla mnie ma trzech bohaterów 😉
Książka
stanowczo warta przeczytania, więc jeśli ktokolwiek z Was jeszcze się zastanawia
to czas najwyższy po książkę sięgnąć. Warto!  

Może Ci się również spodoba