Oszczędzanie to również pozwalanie sobie na zachcianki!

Dziś o tym, dlaczego możemy sobie pozwolić na ekstra wydatki… 
To właściwie wyszło samo, a ja dopiero to odkryłam! Ale jakie to sympatyczne odkrycie!

Mija osiem miesięcy odkąd zaczęłam kontrolować wydatki… może zastanawia Was co się zmieniło… 
Ostatnio sporo o tym myślę, choć z mniejszym zaangażowaniem spisuję wydatki to skupiam się coraz bardziej na generowaniu nowych dochodów. 
Postanowiłam, że dodatkowe kwoty, jakie pojawią się w ciągu miesiąca odłożę na bok i nie będę po nie sięgać. I tak było, myślę, że skorzystamy z nich podczas urlopu. 
Ale chciałam się troszkę wytłumaczyć, bo po przejrzeniu ostatnich podsumowań wychodzi na to, że sporo kasy rozchodzi się bokiem. Ja bym tak pomyślała na Waszym miejscu… no bo jakie to oszczędzanie, skoro w jednym miesiącu ona kupuje telefon, w kolejnym on, a potem jeszcze czytnik… Sama pomyślałam o sobie brzydko, ale wiecie co…
Te wszystkie zakupy są zrobione z bieżących dochodów, a one przez ostatnie 8 miesięcy nie wzrosły! Być może to kilkaset złotych, których nie odłożyliśmy na konto oszczędnościowe, ale… jeszcze w październiku NIE ZOSTAWAŁY nam takie kwoty! Po prostu kilkaset złotych więcej wydawaliśmy na nieprzemyślane zakupy – podejrzewam, że spożywcze…
Jednym słowem ograniczając kupowanie energetyków, chipsów, przekąsek i coli pojawiły się środki na spełnianie zachcianek.
Co do oszczędności to na kontach, gdzie jest taka możliwość zaczęliśmy zaokrąglać wydatki do 10 zł i oszczędza się samo. Co więcej postanowiliśmy w tej kwestii konkurować z mężem. 
Próbujemy również nauczyć się ogarniać fundusze inwestycyjne – zobaczymy, co nam z tego wyjdzie… na razie to tylko eksperyment! 
Skąd jeszcze oszczędności? Znacie projekt denko?
Chemię i kosmetyki kupuję zawsze, gdy znajdę promocję, wiąże się to z gromadzeniem zapasów, ale jeśli mogę kupić dwa produkty w cenie jednego to korzystam! Spory zapas żeli, płynów do kąpieli, balsamów miałam zachomikowany. Sięgnęłam po zapasy i przez ostatnie 3 miesiące jedynym produktem kupionym są dwa szampony do włosów – dla męża i dla mnie. 
Kusi mnie, ciągle mnie kusi, żeby kupić sobie jakiś lakier, cień, podkład, ale nie daje sobie na to pozwolenia, bo przecież w domu mam! A nie używam kolorowych kosmetyków, więc to naprawdę zbędny wydatek.
Wcześniej zakup nowego telefonu były opłakiwanym przeze mnie wydatkiem, bo zmusiłby mnie do sięgnięcia po oszczędności, a tego nie lubię…
kontrolowanie wydatków to nie tylko oszczędności, po kilka miesiącach to już możliwość spełniania swoich zachcianek! 
Oczywiście z umiarem, ale jednak…
To jak, kontrolujecie swoje wydatki?
Zostawcie linki w komentarzach do swoich finansowych wpisów…

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.