„Wars i Sawa” Adam Podlewski


                            

Od czasu, gdy dostaję propozycje z wydawnictw i od autorów staram się nie odmawiać sobie żadnej książki, dzięki temu mam szansę poznać różne pozycje, często takie, których sama bym nie znalazła. Również fantastykę, której dopiero się uczę. Tak, mimo że sporo już książek przeczytałam, uważam, że to ciągle dopiero nauka.

I tak trafiła do mnie książka „Wars i Sawa” – pewnie sama nie sięgnęłabym po nią na półce w księgarni, a byłby to błąd. Książka na swój sposób genialna. Dlaczego na swój sposób? hmmm to zbiór zleceń biura detektywistycznego, które zajmuje się zjawiskami paranormalnymi. Początkowo pomyślałam, że z tego nie może wyniknąć nic dobrego, ale tak się wkręciłam, że było mi mało…. gdy docierałam do zakończenia odczuwałam ogromny niedosyt. No właśnie, bo historie mogłyby być nieco bardziej pociągnięte, dokładniej opisane, rozwinięte… nie, to nie tak, że w tej wersji są złe, przeciwnie, ale jakby tak można było więcej… znacie chyba to uczucie, kiedy w coś się wkręcicie, a to się nagle kończy, tak bez ostrzeżenia!
Postanowiłam więc, że będę sobie dawkować tę książkę by zbyt szybko się nie skończyła! To był dobry ruch… 
                 
Biuro detektywistyczne prowadzi para (mam tu na myśli jedynie płeć), on dba o wygląd detektywa, ona szuka luk w prawie 😉
Żałuję trochę, że bohaterowie nie zostali opisani dokładniej, traktowałam ich jako tło wydarzeń, a byłoby fajnie, gdyby chociaż czasami wysunęli się na pierwszy plan. Czyli kolejny raz niedosyt 😉

Książka Adama Podlewskiego to zbiór dwunastu historii, wszystkie dotyczą Warszawy, choć niektóre nawiązują do dawnych wierzeń. Jeśli macie ochotę na mrożące krew w żyłach historie, zwłoki, hektolitry rozlanej krwi to będziecie rozczarowani. Nie znajdziecie też historii zdradzającego się małżeństwa, które należy śledzić siedząc w samochodzie pod firmą całymi dniami. 
Jednak na pewno są to detektywi jakich jeszcze nie było, a ich zlecenia też są raczej nietypowe. A wszystko to z całkiem sporą dawką humoru. 
To po prostu lekkie historie, które czyta się z przyjemnością i całkiem szybko. Mówię Wam to ja – wcale nie największa fanka takich książek. Nawet bym nie powiedziała, że fanka, a jednak książka była strzałem w dziesiątkę. Ot, takie tam historie na każdy dzień – bo tak je sobie właśnie dawkowałam, żeby na dłużej wystarczyło.

Może nie jestem znawcą, bo jedyny polski detektyw jakiego znam to Pan Przypadek, ale i Zygmunta (i Agnieszkę) polubiłam. 
Nie chcę Wam opowiadać o tych stworach, z którymi musieli się zmierzyć, żebyście mieli szansę dać się zaskoczyć. 
To co, kto spróbuje poznać Warszawę od mrocznej strony…?


Dziękuję za możliwość przeczytania książki Wydawnictwu Skarpa Warszawska
                                     Skarpa Warszawska

Może Ci się również spodoba