Pierwsze postanowienie – oczyszczenie kontaktów

Od pewnego czasu moje życie w dużej mierze składa się z list. Zapisuję niemal wszystko doprowadzając męża do szału! Trudno. Mniej rzeczy muszę pamiętać, kiedy mam listę zakupów, listę rzeczy do zrobienia na kolejny dzień, zaplanowane na tydzień obiady. Mam roczną listę rachunków, spis urodzin moich bliskich, listy prezentów na różne okazje – w dodatku od dwóch lat kupuje prezenty z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, co pozwala mi zaoszczędzić sobie stresu kilka dni przed świętami…

Listy te zwykle robię na skrawkach papieru, wtykam do kalendarza i zaglądam jak muszę, ale postanowiłam, że czas to zmienić. Zrobię sobie ładne tabelki i nadal moim listom nowy wymiar.

Dwie już wiszą na lodowce, dwie trzymam na specjalnej tablicy. Ale to jeszcze nie to, o co mi chodzi 🙂

Segregator leży w kuchni, która ostatnio wieczorami jest moim centrum dowodzenia.

W segregatorze kolorowe kartki, tabelki, koszulki, wydruki na kolejne 11 miesięcy.

Wszystko pod ręką, uwielbiam wieczorami tam zaglądać, więc i na bieżąco wszystko uzupełniam….

a wśród list postanowienia na najbliższy rok…

12 postanowień, po jednym na każdy miesiąc, choć oczywiście niektóre wprowadzam w życie równocześnie i niekoniecznie przez cały miesiąc…

Też tak macie, że widząc na ulicy znajomą osobę macie ochotę wleźć w krzaki byleby z nią nie rozmawiać?

Mnie się zdarzało. Idiotyzm.

Zawsze potem bluzgałam na siebie w myślach…

Prawda jest taka, że mam na fb całe mnóstwo „znajomych”, z którymi nie utrzymuję kontaktu, których znam z jednej imprezy, albo wcale nie chcę mieć ich w znajomych…

Moja książka telefoniczna pęka w szwach, a znaleźć można w niej numery do ludzi, którzy już sto razu zmieniali swój numer, albo od 15 lat na oczy ich nie widziałam!

Teraz już wiecie co zmieniam najpierw…?

Wyczyściłam kontakty na fb.

Usunęłam połowę książki telefonicznej.

Zrezygnowałam z „lubię to” na połowie stron! i czasem sama się dziwiłam jakim cudem trafiło to na tę listę!

Na tablicy ukryłam informację od ludzi, z którymi nie muszę być na bieżąco… i o wiele przyjemniej zaglądać na fb 🙂

ale to nie wszystko…

te wirtualne spotkania zamieniam na realne!

Dlatego ludzi, których chcę spotykać zaprosiłam na kawę… i na lody… i na gofry… i na ciasto! a co!

Takie spotkania zaliczyłam w styczniu 2, dwa mam już za sobą w lutym.

nie jest to może rewelacja, ale też nie o rekordy chodzi.

Ważne, że spotkałam się z ludźmi, których lubię, było to spotkanie twarzą w twarz, przy pysznej kawie, z plotami…

i że na pewno to powtórzymy!

kolejnym, osobnym ze względu na rozmiar, postanowieniem jest czyszczenie mojego maila. Wstyd przyznać, ale nigdy tego nie robiłam… także dużo roboty mnie czeka!

Może Ci się również spodoba