„Reemisja” Izabela Milik

Sama nie wiem, czy wolę czytać książkę, która sprawia, że jak tylko dotrę do ostatniej strony to natychmiast mam w głowie pierwsze słowa recenzji, więc siadam i piszę (albo leżę, bo czasem jest to druga w nocy!), czy raczej jak mam tyle myśli, że nie wiem od czego zacząć… Chcecie wiedzieć, jak było z „Reemisją”? 


Nie będę ukrywać, że debiutu Izy Milik nie znałam, więc musiałam po prostu skorzystać z okazji i przeczytać „Reemisję”. Tak, będę do upadłego powtarzać, że pochodzimy z jednego miasta, bo duma mnie rozpiera! 😉
Mam taką przypadłość, że nie czytam nic o książkach przed czytaniem, więc gdy już dorwałam książkę i na okładce wołami było napisane, że polityka, że morderstwo, że seks… no sami sobie wyobraźcie moje zdziwienie! Ale czytam…. i czytam i wciągam się coraz mocniej, aż natykam się na fragment, kiedy facet rozcina brzuch kobiecie by pogmerać sobie w jej wnętrznościach! A potem się okazuje, że to jeszcze nic, bo po przeczytaniu 3/4 książki okazuje się, że to fantastyka… 
Dobra, chyba się pogrążam, to zacznę od tego o czym jest książka!

Anna jest matką i żoną, szczęśliwą kobietą, choć z mroczną przeszłością. Tak mroczną, że nawet mąż nie miał szansy dowiedzieć się wszystkiego. Ale są zgodnym i wspierającym małżeństwem, jednak ich również dopadają problemy… 
Anna zakończyła swoją karierę w korporacji by poświęcić się wychowaniu dziecka, jednak jej mąż nadal tak zarabia na życie i z tym właśnie wiąże się jego wyjazd. Wyjazd na szkolenie, który wywróci ich życie do góry nogami, a właściwie to co się w tym czasie stanie. Gdy on się szkoli, ona przekazuje dziecko swoim rodzicom, a sama umawia się z przyjaciółkami, a potem z agentem nieruchomości. Czasem przyjemne spotkanie z przyjaciółkami może napsuć krwi, szczególnie, gdy jedna z nich angażuje się w działanie partii, która zniszczyła Annie życie. W ten sposób poznajemy pierwszą tajemnicę, a właściwie jej zarys. 
Powinnam napisać coś o polityce, bo w końcu to największy problem… okazuje się, że jeden z polityków tworzy sobie armię składającą się z młodych ludzi, niesamowicie agresywnych. Wszystko w tajemnicy, dopiero w dniu wyborów tłumnie udają się zagłosować… nic więcej nie powiem… 
„Reemisja” to książka, która mocno wstrząsa czytelnikiem, długo zostaje w jego myślach i sprawia, że czujesz się niepewnie w realnym świecie, bo kto wie, jaki idiota wpadł na genialny pomysł zawładnięcia krajem… 
A tak całkiem serio, świetna książka, jeśli po nią sięgniesz to na pewno nie pożałujesz…
A jeśli chcesz się przekonać, jak pisze Iza to miej oczy szeroko otwarte, mam przeciek, że będzie fajny Book Tour 😉 choć tym razem nie u mnie! 

Co sądzicie o wisiorze z pierwszego zdjęcia? 😉

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. 6 lutego 2019

    […] jak można pisać o teściowej?!) „Reemisja” – moja recenzja <klik> pooooleeeecaaam!!!! ‚ A teraz oddaję głos Izie…  […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.