Rozmowa z Renatą Czarnecką autorką książki „Dwa królestwa, jedna krew”

Renata Czarnecka
Renata Czarnecka

Renata Czarnecka jest autorką książek historycznych. Niedawno na księgarnianych półkach pojawiła się kolejna jej książka „Dwa królestwa, jedna krew”, pierwszy tom serii. Miałam przyjemność objąć książkę patronatem, a dziś mam zaszczyt zaprosić Was na rozmowę z autorką. Bardzo liczę na to, że uda nam się porozmawiać także „na żywo” – choć online. Poznajcie autorkę, a później sięgnijcie po Jej najnowszą książkę – naprawdę warto!

Renata Czarnecka na FB

Renata Czarnecka – strona www

Fragment książki „Dwa królestwa, jedna krew”

Bardzo dziękuję, że zgodziła się Pani odpowiedzieć na kilka moich pytań. Nie będę ukrywać, że chciałabym skupić się bardziej na samym tworzeniu przez Panią niż na historii, o której Pani pisze. Wstyd to przyznać, ale uczę się historię poznawać na nowo w dorosłym życiu. Po tym, jak w latach szkolnych zostałam do niej mocno zniechęcona. Nie czuję się w związku z tym na siłach do dyskusji na tematy historyczne. Zacznę więc może nietypowo:

Jak ocenia Pani wiedzę historyczną czytelników? Uważa Pani, że Pani książki czytają miłośnicy historii, czy raczej osoby, które chcą się czegoś dopiero dowiedzieć?

Nie potrafię tego ocenić, na pewno to wiedza ogólna, pewne zdarzenia były bardziej doniosłe i dlatego powszechnie o nich wiemy, bo mówi się o nich z okazji rocznic. Inne znamy słabiej, albo wcale o nich nie pamiętamy, ale przecież jeśli mówi się o pewnych faktach i o nich się przypomina i je rozpowszechnia, to się wryją w pamięć. Czy ktoś słyszał o Insurekcji Kościuszkowskiej? Na pewno w szkole, ale kto o tym pamięta? O rzezi Pragi w 1794? Jak wojska rosyjskie potem wkroczyły do Warszawy, co tam się działo, i dlaczego  Suworow wydał rozkaz, aby warszawiacy pozasłaniali wszystkie okna w pałacach na parterze, gdy oddziały kozackie wkroczyły na Krakowskie Przedmieście. Zmierzyłam się z tym tematem w Pożegnaniu z ojczyzną i Pod sztandarem miłości, książkach o których już nikt prawie nie pamięta. O tym okresie mają wiedzę pasjonaci, ci którzy interesują się historią, inni może coś o tym słyszeli. Jeśli chodzi o powieści historyczne to myślę, że czytają jedni i drudzy, ci, którzy znają już dane zdarzenia, ale chcą poznać punkt widzenia autora i jego kreację zdarzeń i ci, których zaciekawił temat albo postać historyczna. Przy czym czytelnik lubiący historię na pewno w pierwszej kolejności sięga po takie właśnie książki.

Mam wrażenie, że powieść historyczna nie jest zbyt popularna w naszym kraju, jak Pani sądzi dlaczego?

Ja mam przeciwne wrażenie. Powieść historyczną widać i to często, pojawiają się nowi autorzy, którzy, co ciekawe, poruszają tematy już poruszone przez innych pisarzy. A zdarza się, że jedna premiera następuje zaraz po drugiej, i oba tytuły dotyczą tego samego zagadnienia. I te książki są czytane. Tak więc nie jest źle, uważam, że powieść historyczna ma się całkiem dobrze. Sytuacja była zła kilkanaście lat temu, gdy zaczynałam.

Jak długo trwa przygotowanie do napisania takiej książki? I ile trwa sam proces pisania?

Najpierw zbieram materiały, to zajmuje parę miesięcy ( jeśli zabieram się za nowy temat, nową epokę, jeśli znaną mi – krócej) i siadam do pisania. A jednak podczas pisania ciągle szukam informacji, ciągle kupuję nowe książki, które poszerzą wiedzę. Piszę około dziesięciu miesięcy, trochę to trwa, bo rozmyślania nad fabułą to istota dobrej książki, trzeba powiązać wiedzę z fabułą, stworzyć bohaterów,  uruchomić wyobraźnię, wpleść fikcję. Czasem napiszę ledwie pół strony, bo czegoś mi brakuje, więc dalej do książek, do notatek. I dociekam w którym miejscu to było, gdzie może być to, czego nie wiem. Dobra, tu jest jakaś informacja, a tu jeszcze jest coś ciekawego, No! Tego nie wiedziałam, to idę dalej, i szukam. Czasem zdarza się, że w głowie mam wszystko ułożone, widzę scenę, ale nie potrafię jej przenieść na papier, co jest, myślę. Piszę i stwierdzam: to nie ma sensu! Wyrzuć to, spójrz inaczej, od nowa. No, mozolna czasochłonna robota.

Jak Pani to robi, że tworzy słowami obraz przed oczami czytelnika, w dodatku taki… „namacalny”? Moja wyobraźnia szalała: widziałam obrazy, słyszałam dźwięki, przeniosłam się w czasie. Dla mnie, kogoś kto własnej wiedzy historycznej nie ma zbyt wiele, to niesamowite wrażenie.

Trzeba tym żyć, trzeba o tym myśleć, pisarze, i nie tylko oni, wszyscy artyści mają nadzwyczajną wrażliwość postrzegania świata. Widzę człowieka i zastanawiam się, jakie jest jego życie, co tu robi, i to dotyczy wszystkiego, co nas otacza. Pielę ogród, idę z psem do lasu, kładę się spać i widzę sceny, układają się dialogi. To jest w autorze, on żyje życiem swoich bohaterów. To chyba jest przepis na dobrą książkę.

Niedawno świętowała Pani premierę książki „Dwa królestwa, jedna krew” kusi mnie by zapytać jak świętuje Pani premiery?

Nie świętuję, ale jestem szczęśliwa, że udało się ukończyć i wydać kolejną powieść, tak naprawdę jestem tak zmęczona, że pragnę odpocząć.

Kiedy zaczęła Pani pisać?

W liceum pisałam dużo do szuflady, i zawsze kończyłam to, co sobie zamierzyłam. Oczywiście odręcznie. I oczywiście były to opasłe zeszyty.

Jaka była Pani droga do debiutu?

Niełatwa, od napisania pierwszej książki do wydania minęło kilka lat. Wówczas powieść historyczna nie była popularna, było ciężko znaleźć wydawcę, chociaż teraz może wcale nie jest łatwiej? Więcej ludzi pisze i chciałoby wydać książkę.

8.  Kto jest Pani pierwszym recenzentem?

Rodzina, ale nie mam taryfy ulgowej, mówią wprost, co im się podoba, a co nie.

Czy ma Pani ukryte jeszcze jakieś historie w „szufladzie”, które są gotowe do wydania? Czy wszystko, co napisane od razu trafia do wydawcy?

Nie, nie mam nic  w szufladzie, piszę na bieżąco i szukam wydawcy.

Jakie są Pani plany wydawnicze na najbliższy czas? Przede wszystkim kiedy możemy spodziewać się drugiego tomu?

Obecnie piszę drugą część Andegawenów, chociaż materiału jest tak dużo, że z tego mogłaby wyjść ciekawa trzecia, a może i czwarta część. Ale to są takie luźne plany, i wreszcie chciałabym napisać coś lekkiego, żeby wyjść z tej historii i się pośmiać i się odprężyć.

Jakie warunki muszą zostać spełnione, by mogła Pani pisać? Ulubiony fotel, herbata w wyjątkowym kubku,  a może tylko cisza?

Uwielbiam ciszę, to sprzyja pisaniu.

Czy czyta Pani recenzje swoich książek? Przejmuje się Pani opiniami czytelników?

A który autor nie jest ciekawy opinii czytelników? Myślę, że każdy. Nie, nie przejmuję się. Czasem opinie dotykają, gdy czytelnik zjedzie książkę od góry do dołu, i nie znajduje w niej noc dobrego. Ale mówię trudno, nie każdemu pasuje ta sama sukienka. Ale przyjmuję je, uważam, że każdy ma prawo do swoich opinii, dobrych, złych, nawet jeśli recenzja jest niemerytoryczna, a argumenty budzą śmiech. Tak, każdy ma prawo głosu.

Czy ma Pani wpływ na wybór okładki, tytułu?

Tytułu tak, co do okładki teraz miałam na nią wpływ. Podsunęłam wydawcy pomysł jak bym to widziała, i wyszła z tego świetna okładka.

Jakie jest Pani największe pisarskie marzenie?

Tłumaczenia na języki obce i ekranizacje książek. To marzenie chyba każdego autora.

Który moment jest najprzyjemniejszy: gdy kończy Pani pisać? kiedy przychodzą egzemplarze autorskie? kiedy widzi Pani książkę w księgarni? czy może gdy pojawia się pierwsza recenzja?

To są dwa momenty, gdy stawiam kropkę i gdy ksiązka jest wydana. To już finał, ksiązka idzie w świat, pora odetchnąć i brać się za dalsze pisanie.

Gdyby mogła Pani przenieść się w czasie to jaki okres by Pani wybrała, komu chciała towarzyszyć w codzienności?

Trudno wybrać, jak pisałam serię o Jagiellonach chciałabym być w tamtej epoce, własnymi oczami spoglądać na Bonę, na Barbarę Radziwiłłównę, o której mówiono, że jest najpiękniejszą kobietą na Litwie. Chciałabym ją widzieć na początku jej drogi, gdy olśniewała urodą, i potem, gdy była ciężko chora. I słyszeć, co o niej mówiono za ciężkimi kotarami i w korytarzach zamkowych. Jak pisałam Pożegnanie z ojczyzną, chciałam być w osiemnastowiecznej Warszawie i na Litwie, a teraz chciałabym przenieść się  do czternastego wieku i  zobaczyć Elżbietę Łokietkównę, ciekawa jestem jak wyglądała, bo przecież nie ma jej wizerunków. No, i chciałabym znaleźć się w Awinionie, i widzieć te tłumy żądne zemsty na Joannie Andegaweńskiej.

Komu poleciłaby Pani książkę „Dwa królestwa, jedna krew”? I jak, jako autorka, zachęciłaby Pani do sięgnięcia po nią?

Każdemu, kto uwielbia średniowiecze, interesuje się tą epoką. Ale polecam ją także tym, którzy lubią ciekawe opowieści, w których na czoło wysuwają się kobiety, miłość i zdrada. Bo czy bez wątków romansowych powieść nie byłaby nieco nudna? Historia bez kobiet nie istnieje, to one były filarem królestw i dynastii, one rodziły następców tronu, i były regentkami, bez nich naprawdę byłoby nudno. I zachęcam do sięgnięcia po moją najnowszą książkę. Myślę, że emocji tam nie zabraknie. Zobaczycie dwie królowe, obie żądne władzy, uwikłane w politykę i rodzinne zależności, z drugiej strony kobiety łagodne i pełne czułości, które nie zawsze miały wybór. A jeśli tak, to był on trudny, dla ratowania własnej skóry, czy kogoś bliskiego musiały poświęcić cudzą karierę albo życie. I rzadko kiedy mogły kierować się sercem.

Może Ci się również spodoba

13 komentarzy

  1. Lilianna pisze:

    Rewelacyjny wywiad. Myślę, że kiedyś sięgnę po takie książki od tej autorki. Super jak można się spotkać z pisarką.

  2. dyedblonde pisze:

    sama nie przepadam za ksązkami historycznymi ale miło czytało sie wywiad

  3. Justyna pisze:

    Bardzo ciekawy wywiad. Nie spotkałam się z ksiązkami tej autorki, może dlatego że nie przepadam za ksiazkami historycznymi

  4. bardzo lubię książki historyczne więc z chęcią sięgnę po Twoją propozycję, tym bardziej że wywiad zachęca

  5. Joanna pisze:

    Jak zwykle świetnie przeprowadzony wywiad. Umiesz rozmawiać 🙂 Autorki wcześniej nie znałam, ale z przyjemnością zapoznam się z jej twórczością.

  6. Bardzo ciekawa rozmowa, nie znałam autorki 🙂

  7. Uwielbiam Twoje mini wywiady – to chyba takie moje niespełnione, dziennikarskie marzenie 😀

  8. Anna pisze:

    Bardzo ciekawy wywiad 🙂 przyjemnie się czyta 🙂

  9. Aga pisze:

    Ja, choć uwielbiałam historię w podstawówce czy liceum, teraz nie sięgam po książki historyczne 🙂 Może kiedyś wrócę do tych tematów, kto wie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *