„Wojownik światła” to książka, którą trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony napisana prostym, przystępnym językiem, z drugiej – jej tematyka sprawia, że nie jest to łatwa lektura. Wymaga od czytelnika otwartego umysłu i gotowości na zmierzenie się z trudnymi emocjami.
Nie ukrywam, że miałam okazję poznać plany dotyczące wydania tej książki jeszcze przed premierą. Początkowo nie byłam pewna, czy chciałabym po nią sięgnąć – ani tematyka, ani okładka nie były do końca w moim stylu. Czy to byłby błąd? Zdecydowanie tak, ponieważ okazało się, że to jedna z tych książek, które mogą realnie wpłynąć na sposób postrzegania świata.
Historia, która boli

To autobiograficzna opowieść Agnieszki Matuszak – o dzieciństwie naznaczonym samotnością, lękiem i przemocą, o dorastaniu w rodzinie zmagającej się z uzależnieniami, o kolejnych trudnych doświadczeniach w dorosłym życiu. Czytając tę książkę, czułam ogrom emocji – współczucie, gniew, niedowierzanie. Jako matka nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić, jak można przejść przez tak wiele cierpienia i nadal mieć siłę, by iść dalej.
Momentami musiałam odkładać książkę, żeby przemyśleć to, co właśnie przeczytałam. Niektóre fragmenty były tak trudne, że po kilku dniach przerwy wracałam do nich i upewniałam się, czy rzeczywiście dobrze je zrozumiałam.
Duchowość i kontrowersje
To, co może budzić największe kontrowersje, to wątek duchowej ścieżki autorki. Ezoteryka, numerologia, bioenergoterapia, tarot – nie każdy czytelnik odnajdzie się w tej tematyce. Początkowo miałam z tym duży problem, szczególnie gdy autorka pisała o świadomym wyborze duszy. Nie byłam w stanie tego zrozumieć ani przyjąć. Jednak z czasem zaczęłam dostrzegać, że dla niej jest to sposób na pogodzenie się z własną historią i że dzięki temu nie tylko przetrwała, ale także zaczęła pomagać innym.
Książka, która daje nadzieję
Czy polecam „Wojownika światła”? Tak, ale nie każdemu. To książka dla tych, którzy są gotowi zmierzyć się z trudnymi emocjami i spojrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy. Dla tych, którzy potrzebują nadziei i dowodu na to, że nawet z najtrudniejszych doświadczeń można wyjść silniejszym.
To nie jest lekka, weekendowa lektura. To książka, która zmusza do refleksji i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu.
