Czarna ćma – Steve Liebich

Okładka książki - Czarna Ćma

„Czarna ćma” nie jest dostępna w wersji papierowej, niestety. I uważam, że to duży błąd, bo to książka, którą warto mieć na półce. Zwykle unikam e-booków, ale ten przyciągnął mnie do siebie. Teraz wcale mnie nie dziwi tak silne przyciąganie, bo książka jest naprawdę niezła. Kim jest autor, jak powstała książka, dlaczego – to pytania, które mimo wszystko nasunęły mi się podczas czytania.

Autor założył wydawnictwo by wydać swoją książkę i domyślam się, że już tutaj wiele osób chciałoby machnąć ręką i uznać, że w takim razie nic ciekawego. Nie odchodź! Bo książka jest ciepła, wzruszająca, bardzo emocjonalna, choć momentami na początku odbierałam ją jako infantylną. Co ciekawe autor ma na swoim koncie już 4 tytuły, a ja bardzo żałuję, że jeszcze ich nie znam.

Czarna ćma – początki

Poznajemy parę nastolatków szaleńczo w sobie zakochanych. I to zapowiada piękną, romantyczną historię, ale… ona jest oczkiem w głowie bogatego tatusia, który nienawidzi jej biednego chłopaka. Miłość? Ten chłopak odciąga ją od tego co najważniejsze, czyli nauki i spełnianiu marzeń o medycynie. To jeszcze nie byłoby takie straszne, jednak dziewczyna jest chora. Poważnie chora.
Ile warte są obietnice? Czy zawsze trzeba ich dotrzymywać? I czy na pewno należy iść za głosem serca? Nawet jeśli rozsądek krzyczy, żeby się nie ruszać i nie ranić…?

Czarna ćma – część druga

Książka podzielona jest na dwie części i nie ma co ukrywać, są one zupełnie inne, przepełnione innymi emocjami. Z nostalgicznej i niespiesznej historii przeradza się w opowieść wartką i pełną akcji. Ten kontrast bardzo mi się podoba, podobają mi się także „przypadkowe” zdarzenia, które wywołują lawinę myśli u bohatera i czytelnika.
To co dzieje się w tej części jest aż trudne do opisania, wszystko dzieje się tak szybko, jest tak intensywne i niesamowite… Trudno uwierzyć, że to ten sam bohater, że jego życie może zmienić się tak bardzo z powodu jednego wydarzenia, jednego kroku. Akcja, akcja, akcja.

Kilka słów…

Płakałam. Łzy toczyły się po moich policzkach. Chyba nie można dać książce lepszej recenzji niż emocje, jakie targają czytelnikiem. Piszę tę recenzję na świeżo, fragmentami, dając swoim myślom odpocząć, może powinnam pozwolić im nieco opaść, ale mam wrażenie, że tak jest lepiej… Książka jest pełna miłości, obaw, tęsknoty, smutku, ale też siły i walki.
Jak na szesnastolatków bohaterowie są niewyobrażalnie silni i dzielni, natomiast w ich dialogach widać ich młodość, naiwność, pewność siebie wzajemnie. To piękne, choć bywało nieco drażniące szybko przyszła myśl, że przecież w tym wieku też taka byłam, miałam podobne myśli. Ale te ich naiwne, czasem ironiczne dialogi mieszają się z poważnymi i mądrymi przemyśleniami.

Nieco zaskoczyły mnie wyjaśnienia w przypisać, gdzie autor zwracał się bezpośrednio do czytelnika, ale w ogólnym rozrachunku uznaję, że było to całkiem przyjemne. Chyba przez to, że jako czytelnik poczułam się zauważona, a przecież każdy krok bohatera przeżywałam równie silnie, co on.

To niesamowite, że autorowi udało się połączyć w jedno dwa różne style, niemal dwie różne historie… Powiem jedno: warto!

Książkę można kupić <tutaj>, jest też dostępna na portalu CzytamPierwszy.

Może Ci się również spodoba