Czy książka erotyczna może być naszpikowana emocjami, a nie tylko seksem?

Miałam to szczęście dostać książkę K.N.Haner „Sny Morfeusza” by wspomnieć Wam o niej na blogu. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale naczytałam się o niej tak pozytywnych opinii, że liczyłam na bardzo wiele… jesteście ciekawi, czy mi się podobało?

 „Sny Morfeusza” K.N.Haner
Byłam bardzo ciekawa tej książki, nie mogłam się jej wręcz doczekać, bo w sieci już krążyły same pozytywne opinie, a ja nie lubię, jak wszyscy książkę chwalą, moim zdaniem nie ma takiej możliwości, by książka nie miała choćby drobnych wad! I nie piszę tego złośliwie, po prostu zawsze czegoś można się przyczepić, więc skoro nikt nic nie wyłapał to nie mogłam się po prostu książce oprzeć! 
Nie, nie napiszę teraz jak bardzo się rozczarowałam, bo właściwie nic takiego nie nastąpiło. Wiadomo, literatura erotyczna rządzi się swoimi prawami, wiec do żadnego innego rodzaju porównać się jej nie da… ale zacznę od początku!
Cassandra Givens skończyła studia i stara się o pracę, w tym celu przeniosła się do Miami, do swojej siostry ciotecznej. Pieniądze się jej kończą, a ona nie chce być zależna od ojca, który zamiast córki wolałby mieć syna, który prowadziłby z nim sklep wędkarski, a nie gonił za marzeniami do wielkiego miasta. Być może zresztą ma rację…
Adam McKey to młody, bogaty, przystojny, władczy, zniewalający, wymagający (tu możesz dodać od siebie wszystko, co podoba Ci się w mężczyznach, bo to po prostu chodzący ideał) szef, który nawet nie spojrzał na dziewczynę, która stara się o pracę u niego – Cassandra jest wściekła, więc wychodząc wygarnia mu wszystkie żale i wychodzi trzaskając drzwiami. 
Taki początek daje gwarancję, że później będzie tylko ciekawiej… i jest!
                   
Myślicie, że w ciągu jednej nocy można spotkać dwóch facetów i obu pokochać? 
W życiu Cassandry pojawia się najpierw Tommy – zaraz po tym jak Cass ucieka z nieudanej randki – i zabiera ją do klubu. Cóż, jego choroba, potrzeba zmian, natychmiastowa więź jaka się między nimi pojawia jest genialnym posunięciem autorki. 
Ale w klubie, jak to w klubie, wystarczy chwila, a po ciele dziewczyny błądzą dłonie kolejnego mężczyzny – i tak poznajemy Morfeusza… choć wcale nie wiem, czy chcieliśmy go poznać,  a przede wszystkim – czy Cass chciała go poznać? Faktem jest jednak, że jedzie do jego domu i spędza tam noc. A potem go okrada… (no dobra, to taka maleńka kradzież jest)
W książce nie ma ani chwili spokoju, ciągle coś się dzieje, jest dynamicznie i nawet często seks mimo, że opis ciągnie się na kilka stron to zwykle szybkie numerki… Ale to wszystko jest atutem, czasem tylko Cassandra denerwowała mnie okrutnie, nie mogłam jej zrozumieć, a już jej zachowanie doprowadzało mnie momentami do szału – ale taki jej urok, po prostu!
Stanowczo jest to książka dla dorosłych czytelników, nie powiem, czytało się całkiem przyjemnie, choć nie jest to książka, od której nie mogłam oderwać się do rana, wręcz przeciwnie, dawkowałam ją sobie i czytałam na raty. Jednak mimo że nie było tak, że nie mogłam zasnąć z niewiedzy, co będzie dalej to teraz, po przeczytaniu książki, nie mogę się doczekać kolejnej części! Prawda jest taka, że końcówka mocno namotała! 
Należy docenić, że autorka mimo wielu opisów scen erotycznych, czy po prostu pieprzenia się bohaterów, nie powtarzała się, nie było to wszystko nudne i skłaniające do pominięcia tych fragmentów. Co więcej często przeplatane było przemyśleniami bohaterki, a książka w ogóle ocieka emocjami. Czytelnik denerwuje się z bohaterami, wzrusza, boi czy martwi. To sztuka umieć tak wciągnąć czytelnika! 
Nie byłabym jednak sobą, gdybym nieco nie ponarzekała…
Nie są to wady, ale na pewno te drobiazgi miały wpływ na komfort mojego czytania – pewnie dlatego potrzebowałam przerw. 
Brakuje mi w książce akapitów, owszem, jest większa interlinia, ale to jednak nie to samo… 
Czasem nie rozumiałam podziału treści, nie ma rozdziałów, jedynie gwiazdki między fragmentami, jednak czasem były w miejscach, gdzie kończył się dialog, a niżej była kontynuacja tej samej sceny – mimo to oddzielona gwiazdkami. 
I to, co najbardziej mnie zdziwiło – przez pięć lat studiów kładą ludziom do głów, że wszystko się odmienia, a tu taki psikus… – sięgnął po ten banan, odłożył papieros, wyciągnął swój penis – ja bym jednak odmieniała….
Jednak jest to na pewno świetna książka, którą polecam na wakacyjny wyjazd… nie można powiedzieć, że to drugi Grey, choć pewnie to najprostsze skojarzenie jakie się nam nasuwa – błędne! Na pewno warto docenić polską autorkę – choć tu nęka mnie myśl, dlaczego polska autorka nie napisała książki o polskich bohaterach, o polskich realiach… to mnie zawsze zastanawia, choć oczywiście wiem, że akurat tak bajkowy scenariusz łatwiej przenieść daleko od naszego szarego kraju 🙂 
Polecam! Macie ochotę przeczytać?
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.