To już druga niedziela wakacji na Poligonie i już drugi gość! Tym razem Artur Urbanowicz dzieli się z nami książką, która jego zdaniem koniecznie musi znaleźć się w Waszej wakacyjnej walizce! Sama jestem bardzo ciekawa… 

Tym razem się nie wykażę wcale, bo autor zrobił wszystko za mnie… tym ciekawiej pewnie będzie to czytać. Dodam tylko, że debiut pana Artura zachwycił mnie totalnie! I nie tylko mnie, jak można wyczytać na większości blogów. Pozwolę sobie zaprosić Was na moją recenzję „Gałęzistego” i mam nadzieję, już niedługo będę mogła polecać Wam również Jego kolejną książkę! 
Zapraszam Was na stronę autora na FB.
A teraz oddaję Poligon w ręce autora:


Artur Urbanowicz – jeden z niewielu matematyków wśród pisarzy. Smykałkę do wymyślania różnych
historii odkrył w sobie jeszcze w dzieciństwie, co poskutkowało napisaniem
pierwszej powieści w wieku czternastu lat. Zafascynowany gatunkiem horroru pod
każdą postacią, w swoich opowieściach nie stroni jednak od wątków obyczajowych
i skłaniających do głębszych przemyśleń. Wnikliwy obserwator i słuchacz.
Wychodzi z założenia, że literatura ma pełnić funkcję po pierwsze rozrywkową,
więc w tekstach stawia przede wszystkim na lekkość, bawienie czytelnika,
manipulowanie nim i obowiązkowe zaskoczenie na końcu. Chorobliwy
perfekcjonista. Zadebiutował na rynku słowiańską powieścią grozy pt.
„Gałęziste” z fabułą osadzoną na jego ukochanej, rodzinnej Suwalszczyźnie. Tego
lata ukaże się z kolei jego druga książka – „Grzesznik” – połączenie horroru z
powieścią gangsterską.
Z perspektywy osoby, która bawi się w pisanie, czytanie to momentami
jedna wielka katorga. Podchodzę do swoich tekstów bardzo krytycznie, więc
identycznie dzieje się z książkami, które wpadną mi w ręce. Nierzadko z
czytania dla przyjemności odruchowo przestawiam się na tryb „korekty”.
Niemniej, są pewne pozycje, które nawet pomimo kilku niedociągnięć, pozostawiły
w mojej podświadomości głęboki ślad i zmieniły moje życie na zawsze.
Lektura na wakacje powinna być przede wszystkim lekka, ciekawa i
wciągająca. Lubię też, kiedy książka mnie rozwija i dzięki niej dowiaduję się
czegoś nowego z dowolnej dziedziny. Ponieważ „Poligon Domowy” czytają głównie
kobiety, mam dla nich propozycję obyczajową, której długo nie zapomną i na
zawsze zmieni ich spojrzenie na relacje damsko-męskie.
 
Gra” Neila Straussa to z pozoru jeszcze jedna opowieść o
życiowym nieudaczniku, który po wielu trudach staje się mistrzem uwodzenia. Co
czyni tę książkę aż tak wyjątkową? Żaden, powtarzam – żaden poradnik na temat
erotycznej manipulacji nie zawiera w sobie tak ogromnej ilości wiedzy, jaką
przemycono pod płaszczykiem fabuły właśnie w „Grze”. Prezentowane są w
niej podejścia chyba wszystkich możliwych szkół uwodzenia. Słowem – i uczy, i
bawi. Książkę polecam każdemu. Nieśmiałym facetom, którzy po jej przeczytaniu
na sto procent zapragną zgłębiać temat, co totalnie odmieni ich osobowości,
oraz kobietom – aby dowiedziały się, jak misternie utkane są intrygi uwodzicieli,
które mają na celu tylko jedno – zaciągnąć je do łóżka. Zapomnijcie o
„Pokoleniu Ikea” – to zaledwie ubogi krewny „Gry”.
Bardzo dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia i podzielenia się z nami tym tytułem! Już go dopisałam do swojej listy! 
Ale… 
czy są tu jacyś mężczyźni? Błagam, pokażcie się! Czy naprawdę Poligon jest tylko dla kobiet???