Moje odkrycie – SQULA – zabawa, która rozwija

Czasem los tak nami pokieruje, że przez przypadek odkrywamy coś fajnego. A jak jest bardzo fajne to chcemy się tym podzielić z innymi – więc się dzielę. Odkryłam SQULĘ i Szymon od razu się z nią zaprzyjaźnił… on może korzystać z komputera, a ja jestem spokojna, bo wiem, że w ten sposób się uczy.



Teraz
chyba każde dziecko zanim zacznie mówić potrafi już korzystać z tabletu,
telefonu czy nawet obsłużyć DVD. Tyle tylko, że od telefonu albo tabletu
zazwyczaj prosta droga do internetu, a tutaj robi się już niebezpiecznie. Nie
jestem idealną matką, pewnie, że czasem wtykam dziecku telefon do ręki, a on
ogląda bajki na YouTube. Ale to wcale nie znaczy, że to popieram… Mam jednak
to szczęście, że w naszej rodzinie są dzieci odrobinę starsze od mojego syna,
więc wszelkie nowinki i polecenia docierają do mnie odpowiednio wcześnie. 
Tak było właśnie tym razem, zadzwoniłam do siostry ciotecznej z życzeniami
urodzinowymi, a w trakcie rozmowy pytam, co u jej maluchów i słyszę, że starszy
uczy się programować na SQULI. Moja pierwsza myśl: co może programować
niespełna pięciolatek?! Oczywiście o SQULI słyszałam już wcześniej, w końcu
trudno było przegapić reklamy telewizyjne, ale byłam przekonana, że jest
przeznaczona dla starszych dzieci. Co prawda od razu wykluczyłam możliwość
programowania czegokolwiek przez mojego trzylatka, ale pomyślałam, że zajrzę i
być może będę mogła podsunąć fajne narzędzie dla dzieci kuzynki, które niedługo
rozpoczną naukę w szkole.
I zajrzałam… od razu zrobiło mi się przykro, że nie było takich fajnych
pomocy naukowych, kiedy ja chodziłam do szkoły, może łatwiej byłoby mi
przebrnąć przez niektóre przedmioty… ale zaraz na początku znalazłam
informację, że to narzędzie dla dzieci szkolnych oraz przedszkolnych! Ha! Moje
dziecko co prawda nie zostało przyjęte do przedszkola, ale (jak każda matka!)
uważam je za niezwykle inteligentne, więc postanowiłam sprawdzić, co jest
proponowane przedszkolakom.
Mój syn nie skończył jeszcze trzech lat, ale potrafi liczyć do 10 i dodawać
nieduże cyfry. Bez problemu odpowiada na pytanie: ile bananów jest na talerzu,
a przyjemny głos nawet przeczyta propozycje odpowiedzi, więc nawet jeśli
dziecko potrafi liczyć, ale nie umie zapisać wyniku to też sobie poradzi! Z
literkami mamy ciągle problem, bo Szymon rozpoznaje tylko niektóre w dodatku
drukowane, ale to świetny sposób na naukę… Jednak na pewno przedszkolaki
poradzą sobie z literkami oraz kolorami w języku angielskim. Myślę, że każde
dziecko znajdzie tam coś dla siebie – kolorowanki, memo, rozpoznawanie
instrumentów muzycznych, nauka poprawnego mówienia.
Odkryłam jeszcze jeden plus: jeśli wykupicie abonament, a nie będziecie
zadowoleni to w ciągu 30 dni możecie zrezygnować i odzyskać pieniądze – taką informację
odkryłam na stronie. Sami na razie bawimy się w wersji demo, ponieważ w tej
chwili mojemu synowi to w zupełności wystarcza, ale jestem zadowolona i myślę,
że po urlopie wykupimy na próbę chociaż miesiąc. Można również otrzymać gratis
30 dni, ale nie wiem, jak to działa, podejrzewam, że należy wykupić dłuższy
abonament.
Niewątpliwie jest to lepsza opcja niż oglądanie tysięczny raz tych samych
bajek albo gry, które w żaden sposób nie rozwijają dziecka. Wiadomo, nie chodzi
o naukę (szczególnie, że mamy wakacje!), ale tutaj dziecko nawet nie zauważa,
kiedy ćwiczy pamięć i swoje umiejętności. Maluch się bawi, a przy okazji liczy –
świetne rozwiązanie.

         Znacie inne programy, aplikacje i
strony, które są rozwijające dla dzieci? A może korzystacie ze SQULI? Jestem
ciekawa, czy jesteście zadowoleni?

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.