Kiedy w moje ręce trafiła książka „Pan Romantyczny” chyba trochę źle się nastawiłam. No bo przecież wszyscy wiemy, że ideałów nie ma. A tu z okładki patrzy na mnie wymuskany, piękny mężczyzna. Plus temat – mężczyzna do towarzystwa, za którego usługi panie płacą krocie… No nie… Nastawiłam się negatywnie! I wiecie co… Pozytywnie się zdziwiłam!

Książkę czytało mi się bardzo dobrze! I pomimo tematu nie była „płytka”. Poruszała kilka ważnych kwestii. Ok., główny wątek to romans. Ale! No właśnie – ale!

– Jest w Nowym Jorku taki mężczyzna do towarzystwa, o którym mówią Pan Romantyczny…(…) Jego klientki należą do elity Nowego Jorku. Dowiedziałam się, że żona przynajmniej jednego kongresmena płaci za jego usługi, a nie mam wątpliwości, że jeśli zgłębię temat, znajdę całą masę kobiet na jego liście. Aktorki, gwiazdy rocka…
– Pieprzy kobiety za pieniądze?
– nie. Umawia się z nimi.

Taki pomysł na artykuł ma Eden Tate. Bo Eden, główna bohaterka jest dziennikarką. Dziennikarką, która potrzebuje supertematu, żeby pokazać szefowi na co ją stać. I właśnie Pan Romantyczny ma być tym hitem.
„Pięć tysięcy dolarów za randkę. Ten koleś wyłudza od znudzonych, spragnionych romantyzmu kobiet ogromne pieniądze. To będzie wielki skandal.”

Czy jednak P.R. to faktycznie oszust, który wykorzystuje kobiety? Eden postanawia się tego dowiedzieć udając klientkę. Jednak jej podanie zostaje odrzucone… ona natomiast nie ma zamiaru odpuścić. I tak poznaje Maxa – Pana Romantycznego.

Jak to było?

Musicie jeszcze wiedzieć, że Eden ktoś kiedyś bardzo skrzywdził. Dziewczyna nie wierzy w miłość, związki – jest wolnym duchem, kobietą, która zdobywa facetów na jedną noc, a później ma nadzieję, że bardzo szybko opuszczą jej łóżko i nie pojawią się więcej. Zdecydowanie nie wierzy w romantyzm. I tym samym staje się wyzwaniem dla Maxa. Ten postanawia przekonać ją, że potrafi oczarować każdą kobietę. I zrobi to w czasie trzech randek. I jeśli Eden uzna, że krzywdzi on tym kobiety ta opublikuje swój artykuł. Jeśli zrozumie jego motywy – tekst nigdy nie ujrzy światła dziennego.
I tak właśnie zaczyna się przygoda Eden z cudownym Irlandczykiem, piosenkarzem Calebem i innymi wcieleniami P.R. Jednak w czasie randek coś zaczyna się wymykać spod kontroli. Zarówno ze strony Maxa, jak i Eden. Dziewczyna jednak sądzi, że Max dosypuje czegoś swoim klientkom do drinków. Bo przecież to jak się przy nim czuje nie jest normalne… „Uderzenie hormonów. Zawroty głowy. Pragnienie, żeby poczuć moje dłonie oraz usta na każdym centymetrze skóry. Krew krążąca w żyłach tak szybko, że prawie mdlałaś.” – wiecie czego to objawy? Eden czuje się tak pierwszy raz. Jednak badania krwi wykluczają narkotyki…

Nastawiłam się, że ta książka będzie ckliwa i do granic romantyczna. Tak jednak nie było. Ma swoje drugie dno. Pozwala zrozumieć jak czasami na pozór szczęśliwe kobiety mogą walczyć ze swoimi demonami. I o tym jak czasami ktoś musi im pomóc.
Czy Max pomoże Eden zrozumieć, że „niepotrzebowanie nikogo, a niepozwalanie sobie, żeby kogokolwiek potrzebować, to dwie różne rzeczy.”
Jestem oczarowana książką Leisy Rayven. „Pan Romantyczny” pozytywnie mnie zaskoczył. Oczywiście nadal twierdzę, że to głównie romans jednak taki, który bardzo dobrze się czyta momentami uśmiechając do bohaterów, a momentami ocierając łzę, która gdzieś zaczyna się plątać.
Kolejny raz stwierdzam, że nie trafiłam jeszcze na kiepską książkę od Wydawnictwa NieZwykłego… to faktycznie niezwykłe książki…