Przepis na najlepszą recenzję na świecie

Przepis na najlepszą recenzje na świecie. Daję słowo, że nie takiego wpisu się spodziewacie, ale taki właśnie powstał. Wybaczcie, usiądźcie więc z kawą i przeczytajcie, a potem dorzućcie swoje trzy grosze… 

Wstęp jest zbędny. Przejdę od razu do konkretów. 
Zacznij koniecznie od opisu z okładki, można go skopiować że strony wydawnictwa, księgarni internetowej lub portalu o książkach. 
A jak już jesteś na ich stronie to skopiuj też notkę o autorze. I w żadnym wypadku nie zaznaczaj, że to cytat. W ten sposób masz już pół strony recenzji. 
Dodaj cytat. Dowolny. Wiesz, otwórz książkę na pierwszej lepszej stronie i wybierz jedno zdanie. A jak nie masz już książki to może na stronie wydawcy lub autora coś jest. Skopiuj. Powiększ litery, żeby zajęło więcej miejsca. 
Uuuf, teraz najtrudniejsze. Trzeba napisać coś od siebie. Ale nie wysilaj się. Wystarczą dwa zdania, jeśli nie masz pomysłu skopiuj poniższe: 
Książka mi się podobała, była bardzo ciekawa, rozmyślania o niej sprawiły, że nie mogłam przestać o niej myśleć. 
Albo: 
Książka mi się nie podobała, ale może tobie się spodoba, bo wcale nie jest aż taka nudna. Dziękuję wydawnictwu że mi ją przysłało. 
Jeśli masz problem z ortografią to się nie przejmuj. Jeśli nie wiesz, gdzie postawić przecinek to postaw byle gdzie. Tylko pamiętaj, że najlepiej co trzy słowa. 
Nie zapomnij podziękować wydawnictwu lub autorowi za książkę. To +100 do respektu, niech wszyscy widzą, że dostałaś książkę, bo każdemu zależy na Twoich recenzjach. 
I pod żadnym pozorem nie rób swoich zdjęć. Po co, skoro można skopiować z dowolnej księgarni? 
Najważniejsze jednak jest to by jej pisanie nie zajęło Ci więcej czasu niż zajmuje zaparzenie kawy. I musi być uniwersalna, niech pasuje do kilku książek. Być może jutro nie będziesz mieć czasu na pisanie – to sobie skopiujesz!
A jeśli nie przeczytasz książki to tez nie masz się czym martwić – zrób miks kilku poprzednich recenzji.
Cóż, wiem, nie tego się podziewaliście, ale prawda jest taka, że własnie tak wygląda wiele recenzji. Przykre, ale prawdziwe. Jestem pewna, że każdy z Was przynajmniej jednego blogera, który tak pisze umiałby wskazać.
Nie, nie uważam, że moje recenzje są genialne. Nie są. Ale są moje. I nie ma w nich ani jednego skopiowanego słowa. I chętnie wysłucham Waszych rad oraz krytyki. Nie krępujcie się…
A może coś byście dodali do mojej listy?

Może Ci się również spodoba