Skradzione życie – Magdalena Wala

skradzione życie
skradzione życie

Zdarza ci się, że czytasz książkę, a po skończeniu masz taki niedosyt, bo pojawił się wątek, który aż się prosił o rozwinięcie? A tu klops. Koniec. Nie ma. I pojawia się pierwsza myśl: trzeba się dowiedzieć co dalej, czy autor planuje kontynuację? Oczywiście, gdy kończyłam czytać serię Za zakrętem zadałam autorce to pytanie. Usłyszałam wtedy, że bardzo chciałaby by jedna z bohaterek dostała osobną książkę. I tak pojawia się „Skradzione życie”, czyli losy Ewy.

Recenzje książek Magdaleny Wali na Poligonie
Magdalena Wala – Instagram
Magdalena Wala – FB
Grupa FB Autorki

W poprzedniej serii była tylko niewielkim wątkiem, przyjaciółką, wspomnieniem. Wracamy do Mysłowic w czasach wojny. Miejsca, gdzie mieszały się kultury. Ewa była żydówką, a mimo to przyjaźniła się ze Ślązaczką czy Niemką.

Skradzione życie – fabuła

Cała historia zaczyna się spokojnie, spotkanie przyjaciół, urodziny, pierwsze uczucia. Ewy rodzina nie mieszka wśród Żydów, co sprawia że dziewczyna żyje w miarę normalnie. Jednak na jej drodze staje przystojny, wykształcony i majętny chłopak. Ponieważ na horyzoncie nie ma innego mężczyzny jej rodzice nie mają nic przeciwko jego planom, zapada decyzja o ślubie. Ewa natomiast jest coraz bardziej przerażona, wie jak zmieni się jej życie, jak zostanie „skazana” na męża, odcięta od przyjaciół. To nie jest los, jaki dla siebie wymarzyła… Natomiast przed ślubem jej rodzina jest zmuszona uciekać do Przemyśla.

Ewa jest przecież młodą dziewczyną, wojna jednak sprawia, że bardzo szybko dojrzewa. Ucieczka, strach, to wszystko, co dzieje się wokół – to nie powinno spotkać nikogo. Co jeszcze los dla niej przygotował? Do czego zdolna okaże się Ewa?

Historia w pigułce

Nie znam zwyczajów żydowskich, więc ciekawie było o nich poczytać. Autorka jak zwykle opisała wszystko w taki sposób, że nie czuje się przytłoczona tymi nazwami. To kolejny atut Magdaleny Wali, przedstawia wiedzę historyczną w sposób prosty, łatwy, niejako przy okazji. I taką wiedzę to ja chłonę, wszystko w postaci ciekawostek. A przy okazji niesamowicie podziwiam jej przygotowanie w tym zakresie. Bo o ile, jako nauczycielka historii, ma wiedzę o tamtych czasach to przecież nawet jeśli coś wie to takie drobiazgi, nazwy musi sprawdzać! Nic dziwnego, że na jej książki trzeba trochę poczekać… Ale warto!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *