Ta trylogia powinna na półce pojawić się od razu w całości! – „Manwhore” Katy Evans

Po przeczytaniu dwóch książek, które były dość trudną lekturą zapragnęłam czegoś lekkiego i przyjemnego. Listonosz przyniósł „Manwhore”, więc nie zastanawiałam się długo…. 

Gdy czytam tego typu książki zwykle nasuwa mi się od razu myśl by porównać je do innych czytanych książek o podobnej tematyce. Tym razem też tak było… Jednak książka stanowczo wypadała bardzo dobrze na tle innych. Co prawda historia wydawała się jakby znajoma, ale jednak była tak opisana, że kibicowałam bohaterce. Czułam się trochę jak jedna z jej przyjaciółek… 
Choć moja przyjaciółka była oburzona, gdy powiedziałam jej, że do 250 strony nie ma seksu… No bo co to za erotyk…. Ale potem się rozkręciło i w tej kwestii… 
Ale zakończenie?! Coś strasznego!!! Nie, nie takie beznadziejne tylko… Zakończenia nie ma, a na ciąg dalszy autorka każe czytelnikowi czekać…. Jak to czekać?! Czy nikt jej nie powiedział, że czytelnik nienawidzi czekać?! 
No i jak ja mam iść teraz spać, skoro nie wiem co dalej…. 

Ale wspomnę Wam nieco o książce… dziennikarka Rachel dostaje zadanie, które ma uratować upadający magazyn! To jej życiowa szansa i nadzieja jej szefowej. Wystarczy tylko rozpracować najbogatszego i najprzystojniejszego faceta w okolicy… Banalne, nie? Tym bardziej, że los jej sprzyja! Udaje jej się umówić na wywiad, raz, potem drugi, właściwie jedyne co musi zrobić to się nie zakochać… 
Cóż, to może być jednak trudne zadanie…. A jakby tego było mało potem wszystko się komplikuje jeszcze bardziej….
Ciekawa jestem czy kibicowalibyście jej czy jemu? A może wierzycie że biedna-ona bogaty-on to jest całkiem niezłe połączenie?
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Wydawnictwo Kobiece

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.