img 20190711 184503874182616626403706 - Anielska terapia - Halina Socha

Jeżeli pierwszy tom „Anielska Przystań” zakończył się sposób interesujący to autorka nie daje nam odpocząć i drugi tom też zaczyna z wysokiego C. Chyba tak się mówi 😉

Są święta, miało być przyjemnie, miło natomiast u Alicji pojawia się Matylda. Dziewczyna zaczyna od tego, że jeszcze niedawno była największą miłością i jedyną kobietą w życiu Piotra. Możecie się tylko domyślać jak reaguje Alicja, która próbuje sobie ułożyć z nim życie. Szybko okazuje się, że jest to jego córka, która potrzebuje pomocy. Dlaczego nic o niej nie wiedziała. Czy przed kimś, kto jest dla nas ważny ukrywamy takie informacje…? Chyba niekoniecznie. Więc co dalej? Czy Alicja wybaczy Piotrowi? Co ze świętami, skoro Piotr wyjechał, a Adam, jej mąż, właśnie przyjeżdża? Święta, ślub, Sylwester w towarzystwie męża…? Nieciekawie. Szczególnie, że Adam wyraźnie widzi, że Alicja mu się wymknęła, przestała być podporządkowana i jego. A to mu się wcale nie podoba i chce walczyć…

Lekkość z jaką pisze Halina ciągle mnie zaskakuje. Nieustannie odczuwam jakaś siłę, która bije z tej treści, taka pełna optymizmu i nadziei. Czasem bohaterka wydaje mi się nieco naiwna, zbyt dobra, zbyt optymistyczna, zbyt pewna tego, że będzie dobrze. Większość żyje w przekonaniu, że będzie jakoś. Alicja natomiast wierzy, że będzie dobrze, ufa, że się ułoży. Podziwiam ją za to i nieco jej zazdroszczę. Choć czasem miałam ochotę nią nieco potrząsnąć. Ale to takie ciągle wrażenie, bez rozgraniczeń na pierwszy i drugi tom. A jednak w ogólnym rozrachunku uważam, że to w tej bohaterce właśnie jest siła, która mnie do książki ciągnęła w każdej wolnej chwili.

Książka składa się z 630 stron. Z jednej strony to dobrze, bo dobrej lektury nigdy zbyt wiele. Z drugiej, niestety, czysto praktycznej – książkę ciężko się czyta. Pewnie są tacy, którzy czytają siedząc przy stole lub w fotelu, na spokojnie, ale mamy czytają w parku, gdy dzieci bawią się w piaskownicy. Ja czytam w wannie, w samochodzie, albo w dziwnych pozycjach, kiedy książkę trzymam nad sobą. Tutaj się tak nie da… To drobiazg właściwie, ale jednak sprawił, że czytanie szło mi opornie, bo nie mogłam nosić książki wszędzie ze sobą.

Recenzję pierwszego tomu znajdziecie tutaj: „Anielska Przystań

Zapraszam Was na strony Haliny Sochy:

Książkę można kupić przez stronę autorki, wystarczy kliknąć <tutaj>, tam w zakładce SKLEP znajdziesz wszystkie książki. Polecam!