Bez nazwy - "Alec" i "Keela" - L.A. Casey

Grzechu wart „Alec” i humorzasta „Keela” czyli 2 i 2,5 tom Braci Slater. A jeszcze seria się nie kończy, więc nie mogę się doczekać, co będzie w kolejnych tomach… Czytaliście już poprzednie części?

Już czytając „Dominica” marzyłam o części poświęconej Alecowi – bo ten brat zdecydowanie zasiał mi w głowie niepokój, który związany byłą z jego hmm… profesją. Alec był bowiem mężczyzną do towarzystwa. Zarówno dla Pań, jak i Panów. Byłam szalenie ciekawa jak jego historię przedstawi L.A.Casey. I przedstawiła ją zupełnie inaczej niż się spodziewałam!

Kolejny raz prym wiedzie kobieta – kobieta, która przewinęła się w poprzedniej części, czyli waleczna Keela – spotyka się z Aleckiem w znanym już czytelnikom klubie i tam, delikatnie mówiąc, wkurza się na niego. Nazajutrz jej sąsiad przynosi list, który okazuje się być zaproszeniem na ślub znienawidzonego mężczyzny (też już go znacie, to Jason, z którym walczyli bliźniacy) i jej kuzynki. Ślub odbywa się na rajskiej wyspie i trwa kilka dni. Keela nie chce jechać sama, chce pokazać Jasonowi, że nie cierpi przez niego (a ma powody, które poznacie czytając książkę). Razem z przyjaciółką wpadają na genialny pomysł – poproszą Alecka, żeby pojechał tam z Keelą. Przecież to jego praca. Oczywiście dodatkową motywacją ma być możliwość utarcia nosa znienawidzonemu Jasonowi.

Spotkanie w domu braci Slater przebiega dość ciekawie, jednak kończy się tym, że Alec i Keela postanawiają udawać parę – mieszanka wybuchowa i wszyscy domownicy są bardzo ciekawi jak to się skończy. Wy pewnie podejrzewacie jak – romansem. Jednak Keela ciągle powtarza swojemu „narzeczonemu”, że nie pójdzie z nim do łóżka. Wszystko rozgrywa się w czasie pobytu w hotelu i wychodzą na jaw bardzo ciekawe i niepokojące rzeczy. Okazuje się, że wuj Keely był partnerem biznesowym prześladowcy braci, czyli Marca, a więc to typ spod ciemnej gwiazdy. Na jaw wychodzi też wiele skrywanych sekretów, nie tylko Aleca, ale i pozostałych braci. Gdy serce Keeli już mięknie i oddaje je Aleckowi następuje moment krytyczny i dziewczyna sama nie wierzy, że ktoś mógł aż tak złamać jej serce… Ucieka ze ślubu i chowa się przed wszystkimi w swoim mieszkaniu. A tam… tam to dopiero się dzieje! Porachunki mafijne dosięgają niewinną i chronioną przez wuja Keelę, jej przyjaciółki i braci Slater. Jednak Ci ostatni, jak zawsze, ruszają z pomocą i wsparci przez wujka-gangstera ratują z opresji porwanych.

Nie chcę za dużo Wam zdradzić, ale w tej części jest dużo seksu, ale i dużo akcji. Wszystko dość szybko się zmienia i nie sposób się nudzić. W tomie 2.5 –  „Keela” – dziewczyna boryka się z koszmarami z przeszłości. Obawia się również tempa – tego, w jakim rozwija się jej związek z Aleckiem. Ten tak bardzo kocha swoją kobietę, że aż przesadza – można przytoczyć tu powiedzenie, że można zagłaskać kotka na śmierć. I tak trochę czuje się Keela.

Tom ten jest trochę chaotyczny, trochę za dużo się tam dzieje. Wydaje mi się, że te „połówki” nie wychodzą autorce za dobrze, nie są aż tak potrzebne, może warto byłoby je dodać do „tomu głównego”? Za to końcówka… końcówka jest tak napisana, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom. Dlatego już niedługo „Kane”…