Targi Książki w Krakowie – niezapomniane wrażenia!

Targi książki w Krakowie to dla mnie było wielkie wydarzenie, już pomijając fakt że unikam tłumów, opcja poznawania ludzi z sieci nie jest dla mnie zbyt łatwa, a już zdobycie się na odwagę by podejść do autora…. ale doszłam do wniosku, że czas się przełamać.

Zaplanowałam weekend z rodzią w Krakowie i… oczywiście nic z tego nie wyszło. Z czterech dni została tylko sobota, w dodatku samotna. Trudno. Potem wszystkie blogerki, z którymi miałam się spotkać musiały zrezygnować z wyjazdu – ok miałam myśl, żeby się wyspać i nigdzie nie jechać…. dobra, przyznam się, miałam stresa, że się zgubię 😉 ale okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Jechałam z Tychów i spokojnie mogłam dać się wciągnąć do autobusu i razem z tłumem podążać na miejsce… z każdej strony napływał tłum, na dworcu, na przystankach, w autobusach i tramwajach. Z każdej strony słychać było głosy ludzi planujących jakie książki kupią, jakich autorów chcą poznać, z kim chcą zdjęcia a od kogo autograf. No i jak tam dotrzeć… te tłumy zmierzające w jednym kierunku troszkę mnie przeraziły, ale gdybyście widzieli tę kolejkę do wejścia! Cóż, tu całkowicie zabrakło organizacji, kilka kolejek według dziwnego podziału, który nie miał znaczenia, bo prowadziły tylko do kontroli bezpieczeństwa… 
Udało mi się zapisać na warsztaty dla blogerów, jednak cóż z tego, skoro kolejka do wejścia była tak długa, że nie zdążyłam…. gdybym przewidziała te kolejki to musiałabym z domu wyruszyć koło 4 rano chyba…. mimo że do Krakowa dojechałam w niewiele ponad godzinę!
Chwilę po 10.00 było jeszcze w miarę spokojnie, to znaczy można było się przemieszać bezpiecznie i bezproblemowo. W południe były już dzikie tłumy! Udało mi się poznać Kasię oraz jej przyjaciółkę. Upolowałam kolejną książkę Liliany Fabisińskiej „Na Czarcim Cyplu” z podpisem autorki. 
                            
   
Spotkałam się z Magdaleną Kozioł, która oprócz tego, że miała dla mnie czwarty tom swojej książki to jeszcze przeznaczyła po dwa tomy na konkurs i book tour. Kto chętny???
Miałam okazję wypić kawę z Gosią z grupy przeczytaj i podaj dalej na FB oraz jej koleżankami. Okazuje się, że Rzeszów był silną grupą na targach!
Gdybym miała krótko opisać targi? Dziki tłum!!! Momentami przemieszczanie się było niemożliwe. Kolejki do autorów ciągnęły się hen daleko i niektórzy czekali godzinami. Ja tym razem nie miałam na tym punkcie obsesji, ale w sumie…. hmmm jak kiedyś się trafi okazja to chyba będę ze sobą wozić książki i kupować tonami 🙂 
Ale mnóstwo ludzi książki woziło w wielkich walizkach na kółkach 😉 przykre tylko, że niektórzy zupełnie nie liczyli się z innymi, było sporo maleństw w wózeczkach, choć to raczej nie było miejsce dla nich…. inni zupełnie nie zwracali uwagi na kilkuletnich czytelników, sama ochrzaniłam jednego faceta, który stanął na środku i kręcił się w kółko, bo żona pójdzie tam a on tu i przy każdym obrocie uderzał sześciolatka wypchanym plecakiem.
Miałam ochotę na wiele książek, ale dostałam limit od męża…. za to zrobiłam sobie listę tego, co muszę przeczytać jak najszybciej!
Powiem Wam, że tak sobie tam chodziłam, podziwiałam, chłonęłam atmosferę i podziwiałam odwagę niektórych…. że tak na luzie podchodzą do autorów, rozmawiają, strzelają fotki…. brakuje mi tego, ale mam zamiar popracować nad tym… 😉
W końcu autor też człowiek… chyba.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.