flora gold

Dopadło i mnie. Nie spodziewałam się, że przekroczenie magicznej granicy pewnego wieku sprawi, że mój organizm odmówi posłuszeństwa… Najpierw pojawiły się problemy z oczami (ok, od dawna ignoruję objawy), a potem przez źle dobrane leki osłabiłam swoje serce. Nie było zbyt ciekawie… ale trochę wstyd przyznać, że potrzebowałam takiej sytuacji by zacząć myśleć o swoim zdrowiu.

Już od wypadku staram się pamiętać o regularnych badaniach, dbam o ciało rehabilitując się, pilnuję diety (mniej lub bardziej), ale okazuje się, że to za mało.

Na szczęście wpadła w moje ręce nowość, jaką jest Flora Gold. Zwykle nie przywiązywałam wagi do tego, czym smaruje chleb, bo i po co… Ale kiedy serce zaczęło dawać w kość, buntować się, a ja z niemocy mogłam tylko płakać zrobiłam się uważna. Flora Gold zawiera aż trzy oleje roślinne: rzepakowy, słonecznikowy i lniany. Nigdy nie byłam specjalistką (i nie będę), ale do tego zawiera sporo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-3 i Omega-6. Spróbować nie zaszkodzi… Do tego smak mi bardzo odpowiada. A nawet mój wybredny mąż się dał przekonać do tej zmiany.

Błagam, przyjrzyjcie się na wiosnę sobie, swoim nawykom, skoczcie po skierowanie na badania do lekarza. Zastanówcie się, kiedy ostatnio robiliście te podstawowe? Nie dajmy się! A potem zerknijcie do lodówki i sprawdźcie ile w niej śmieciowego jedzenia… Liczę na to, że sama wytrwam w swoim postanowieniu zmiany nawyków na lepsze. Dołączcie do mnie!

#FloraGold #Flora #MistrzowskieSniadanie #SniadanieNaMedal #StrefaRoslinnegoSerca